Nie, mistrzyni analogii z dooopy, oni nie dostali żadnego przydziału lokali mieszkalnych. Oni dzierżawili działki rekreacyjne, na których mogli uprawiać marchewkę i tulipany. To, że zamiast uprawiać marchewkę i tulipany sobie tam zamieszkali i pobudowali jakieś szałasy mimo zakazu, to jest wyłącznie ich problem. -- „I fu*ing hate being right sometimes
W Polsce też są, tylko że to nie był najem lokali mieszkalnych, tylko dzierżawa działek rekreacyjnych, na których nie wolno budować niczego trwałego. -- „I fu*ing hate being right sometimes.” – Chrisjen Avasarala
Ona ten dom miala w okolicach Pomiechówka niedaleko Wkry. Co by się zgadzało z godzinnymi dojazdami pociągiem. Ja kupiłam tam 10 lat temu działkę rekreacyjną z domkiem za 110 tys złotych. Jestem w stanie sobie wyobrazić że mogła kupić sama działkę budowlaną 20 lat temu za około 25 tys. To bylo przed skokiem cen
Mogę na pocieszenie opisać inną historię. Moja znajoma, nazwijmy ją Patrycja miała działkę rekreacyjną. Jej siostra, Barbara, również miała niedaleko swoją działkę i w dodatku mieszkała w tej samej miejscowości co wspomniane działki. Patrycja dała Barbarze klucze do swojej daczy, w razie jakiegokolwiek wypadku.
"A to ja mam inne wspomnienia, 40 lat temu, bo wtedy przez kilka lat musiałam chodzić z rodzicami na działkę, były "konkursy" na najładniejsze grządki. Gdy ktoś nie dbał o działkę, a podkreślę, nie mogły być rekreacyjne, tylko i wyłącznie pod warzywa i owoce, to była mu odbierana." Od razu dodam, że to było w mieście.
po_godzinach_1 napisała: > pade napisała: > > > > to przeczytaj może opis tego "ogródka" babci i zastanów się, jakiej to wy > maga p > > owierzchni, żeby te wszystkie warzywa się zmieściły > > i poszukaj wymagań dla upraw poszczególnych warzyw to może wreszcie zrozu > miesz > > skąd się wzięło oburzenie na natalię w tym wątku > > myślę, że tak góra 10 na 3 metry > > chyba nie wiesz, że kiedyś chwasty były traktowane inaczej, niż dziś i te march > ewki rosły wśród chwastów A to ja mam inne wspomnienia, 40 lat temu, bo wtedy przez kilka lat musiałam chodzić z rodzicami na działkę, były "konkursy" na najładniejsze grządki. Gdy ktoś nie dbał o działkę, a podkreślę, nie mogły być rekreacyjne, tylko i wyłącznie pod warzywa i owoce, to była mu odbierana.
Właśnie z niego wyszłam z dzisiejszą kolacją 🙂 Maliny nie wyglądają jak te ze sklepu, bo to maliny leśne.Ale zapach i smak obłędny , nieporównywalny że sklepowymi.Ocalone po karczowaniu lasu na działkę rekreacyjną ( nie moją). Kilka lat sobie rosly dawały słabe owoce, aż w końcu w tym roku "wybuchły" a to jeszcze nie koniec ,😁
Nie, jest wiele działek na których nie można postawić nawet takiego niezwiazanego z gruntem, nawet domek holenderski może być nielegalny. Czesto przepisy wymagaja, że można np. postawić przyczepę czy domek holenderski, ale gora na kilka miesięcy i potem trzeba to wszystko zabrac.
default napisała: > A jeśli chodzi o działki, to mój ojciec chciał koniecznie kupić (w latach 70-ty > ch) kawałek ziemi w Izabelinie (Warszawa). Nie wiem za ile, ale na pewno tanio, > bo rodzice nie byli zamożni. Chciał mieć działkę rekreacyjną, postawić jakaś a > ltankę, uprawiać pomidory itp.
A jeśli chodzi o działki, to mój ojciec chciał koniecznie kupić (w latach 70-tych) kawałek ziemi w Izabelinie (Warszawa). Nie wiem za ile, ale na pewno tanio, bo rodzice nie byli zamożni. Chciał mieć działkę rekreacyjną, postawić jakaś altankę, uprawiać pomidory itp.
Może to jest tak, ze na telefon mozna nasciemniac, bo raczej mało kto nagrywa takie rozmowy, a jesli się coś napisze na maila to juz jest słowo pisane i cięzko sie z tego wykręcic? Zadzwonia i zareklamuja np. dana działkę, że swietna, ze mozna postawic domek rekreacyjny na zgłoszenie, itp. a potem sieokaże ze niekoniecznie?
Wpisz sobie na youtube "analiza działki". Znajdziesz sporo filmików w których można sporo się dowiedzieć. -- feel_good_inc napisał: > A ty biedaku dalej wierzysz w to, co ebabcie piszą. > Mizogonem jest ten, kto się babie nie podoba. Jak się babie podoba, to jest sil > ny i męski.
Dubaj chyba jakoś wyjdzie z tego zagrożenia prędzej czy pozniej, co pewnie nie będzie takie latwe w naszym przypadku, jesteśmy w końcu w tzw. Strefie zgniotu. Czy jak ktoś mieszka w dużym mieście, to zakup działki rekreacyjnej gdzieś na wsi, nad morzem w Polsce ma sens waszym zdaniem, żeby można było tam uciec z miasta? Czy ktoś wie jak się mieszka w domkach holenderskich, bo rozważam albo taki albo drewniany letniskowy.. w sumie glowny cel mam wakacyjny, ale nigdy nie wiadomo..
Żeby móc płacić KRUS trzeba mieć obecnie 2 hektary. Za 435 metrów to płacisz podatek jak za działkę rekreacyjną, a nie rolną. A co do korzystania - owszem, korzystam. Działka na której stoi mój dom jest w połowie budowlana, w połowie rolna (bo powstała z połączenia dwóch "kiszek" po jakichś dzikich podziałach i ich podzielenia na działki budowlane).