18lipcowa3 napisała: > Moja mlodsza ma adhd i tez jak czytam forum dla rodziców o takich dzieciach to > tez mam mega spokojne dziecko. > Ona sie zachowuje normalnie ,tzn owszem zero koncentracji i zero nauki i tez sr > ednia 4.0 > Żadna lektura nieprzeczytana,chaos w
Moja mlodsza ma adhd i tez jak czytam forum dla rodziców o takich dzieciach to tez mam mega spokojne dziecko. Ona sie zachowuje normalnie ,tzn owszem zero koncentracji i zero nauki i tez srednia 4.0 Żadna lektura nieprzeczytana,chaos w pokoju, zapominanie, a jak siadzie to wszystko umie Zero
. Zawsze wrażenie że ma w nosie wszystkich. Nie słucha co się do niej mówi, potem konfabuluje. Sama mówi, że jako dziecko łaziła po klasie bo nie umiała usiedzieć ( nie do pomyślenia w moim dzieciństwie, co dopiero jej, nauczyciele musieli chyba widzieć , że coś jest nie tak, jak na to pozwalali
dziecka. wiele bardzo zdolnych dzieci, laureaci i finaliści olimpiad, konkursów kuratoryjnych, najwyższa średnia w klasie to około 5.6, ma ją jedna dziewczynka, cała reszta "bardzo zdolnych" uczniów na tle klasy ma te średnie około 5. z tego co mi córka mówi, to w liceach jej znajomych, czy o podobnym
co roku dzieci za ich umiejętności i wysiłek. Tyle że czerwone paski dotyczą wyników w nauce. Po trzecie, jak to wszystko się ma do darmowych lodów? > Co do reszty - po tym, jak odpowiadasz na posty moje i innych osób w tym wątku, > widać wyraźnie, że masz duże problemy z czytaniem ze
Mój pies jest niezsocjalizowany, domek z ogródkiem i spacery wiejskimi bezdrożami głównie. Jazdę samochodem lubi, ale już miejskie spacery absolutnie nie wchodzą w grę (za dużo wszystkiego, jego psie ADHD by eksplodowało). Hotele z ludźmi za ścianą odpadają, na stukoty, odgłosy, obcych za ścianą
snakelilith napisała: > > Nie ma ludzi prześladowanych w socjalnych grupach "za nic". Tam zawsze coś jest No, na przykład dziecko z bloku vs dzieci z zamkniętego osiedla. Albo dziecko sprzeczki vs dzieci celebrytow.
przeprowadziła z dziećmi różne ćwiczenia na godzinie wychowawczej i mieli też wyjścia pod kątem integracji klasy. Aktualnie temat wyciszył się ale będę obserwować w przyszłym roku szkolnym. Nie wszyscy muszą się lubić ale mają się szanować i nie robić sobie na złość.
U nas w klasie do jednej koleżanki kolega napisał obraźliwy liścik, napisał, że z niej jest "mągą". Też o zespół Downa chodziło, ale chwilę trwało zrozumienie przekazu. -- pieczywo zeby nie obsychalo trzymaj w wiadrze z woda a dluga rura z wrotka na kazdym koncu bedzie wspanialym samochodem
Między pierwszym a drugim akapitem jest ten moment, w którym rezygnuje się z podejścia "dziecko z zespołem Downa" a zaczyna widzieć po prostu dziecko. I to jest trudny moment, dużo łatwiej jest od początku patrzeć po prostu na "dziecko". Mój syn ma kolegę z klasy i chyba w tej chwili najbliższego
qqbek napisał: > sclass napisał(a): > > > Hahhahaahaaa > > Pogadałbyś z młodym - o technice, lotnictwie, czy choćby życiu. > Ma 8 lat... i taką wiedzę, której nie mają tutaj niektóre misie. > Zdziwiłbyś się. > Gość w pierwszej klasie, a na
sclass napisał(a): > Hahhahaahaaa Pogadałbyś z młodym - o technice, lotnictwie, czy choćby życiu. Ma 8 lat... i taką wiedzę, której nie mają tutaj niektóre misie. Zdziwiłbyś się. Gość w pierwszej klasie, a na konkursie matematycznym przebił 3-klasistów. Młoda też udana, jutro
misiamama napisała: > Ja zadzwoniłabym do tej placówki i porozmawiała z kimś kompetentnym z doświadcz > eniem w pracy z dziećmi zabieranymi z rodzin. Ostatnio czytałam, że dzieci są c > zęsto celowo przenoszone do innych szkół, dzielnic, żeby nie miały kontaktów z
Przede wszystkim - dlaczego ta dziewczynka zmieniła szkołę/klasę? Miałam kilka koleżanek z domu dziecka i wszystkie musiały dojeżdżać do szkół w moim mieście. No chyba, że ten dom dziecka mieści się w miejscowości, gdzie jest szkoła podstawowa - wtedy to zrozumiałe. Niestety wygodnictwo personelu
żeńskie, ale to samo jest z męskimi - Aleksander, Ignacy, a Eligiusz, Kiejstut czy Rajmund) Chociaż gdy za parę lat będę wybierać imię dla dziecka, z pewnością uwzględnię jego popularność w jego pokoleniu. Sama mam imię poza top 100 w ogólnej populacji Polski, w moim roczniku będące
Zdecydowanie rzadkie lub całkowicie nienoszone :). Uważam, że nadanie dziecku imienia z pierwszej dziesiątki to niejako odebranie mu indywidualności, wtłoczenie w szarą masę. Nie wyobrażam sobie mieć kilku imienniczek w klasie i kilkdziesięciu (!) w szkole.
Gałka lodów jest wartościowa swoją bezwartościowością, bo dziecko wychodzące z roku szkolnego z bagażem na zabicie się, może tego samo nie wartościuje, ale widzi świat, w którym nie jest warte nawet bezwartościowej gałki lodów. Ale od zajmowania się sprawą lodów nic się nie naprawi i