. Z drugiej strony mamy jakość z sieciówek, z roku na rok gorszą. 3. Ubrania funkcyjne/ sportowe. Nie wiem jak długo potrwa zajawka na bieganie/ rower/ wspinaczkę, a ciuchy za setki zł nie zwiększą mojej motywacji. Wolę kupić nowe/ prawie nowe na vinted niż jechać do decathlonu. 4. Nie mam drygu do
Ja, odkąd zaczęłam zaopatrywac się w lumpach, nie umiem już kupowac w sieciówkach. Nic mi się nie podoba. Ani kroje, ani tkaniny, nic. No chyba, że są to jakies bejziki typu biały t-shirt bawełniany. A już odzież sportowa w lumpach to towar pierwsza klasa. W większości nówki, które ktoś kupił w
O tak, super są te parodie. Mnie natomiast dziwi jeszcze inna forma sprzedaży. Dziewczyny chodzą po lumpach i potem te kupione w sklepach z używaną odzieżą ciuchy sprzedają na transmisjach. Pewnie z kilkukrotnym przebiciem. Dlaczego ktoś to kupuje, skoro może osobiście w sklepie i o wiele taniej?
:) Pracownicy, albo strzałki informują o nich. Podobnie jak Jaga sporo kupuję przez internet, ale nigdy jeszcze odzieży lub butów. Najwyżej zamawiam prze internet, ale z odbiorem w sklepie, w którym mogę od razu zwrócić. Na ogół jest to elektronika, sprzęt agd, książki, wybrane medykamenty. Dobranoc:)
Teraz można mocno okazyjnie kupić zimowe rzeczy. Zobaczcie sobie co ma gnl.pl - dużo fajnych marek taniej nawet o 70% i to już jest konkret. Mnie się zawsze udaje tak znajdować coś ciekawego, a teraz pewnie i tak jeszcze będzie sporo okazji do ich założenia. Nie wierzę w szybkie ciepełko ;-)
O to to! Nie ma w domu rzeczy zbędnych, na zasadzie „kupię sobie bieżnię i nie używam” albo „ubrania na 10 kg mnie”. Za to mam sprzęt sportowy, którego przy czterech osobach po prostu jest dużo (rolki *3, łyżwy jedne na szczęście, pięć rowerów) trzy hulajnogi, deskorolka, oczywiście do tego
ostatnio pozwoliłam sobie odświeżyć nieco garderobę. Tu jakby nadmiaru nie ma. Chociaż .... oczywiście... jak przejrzę, to znajdę rzeczy, które można by puścić dalej- jakieś spodnie, w których już nie chodzę, bo są zbyt luźne, ze 3 szaliki na zimę, i takie tam. Bo o sprzedaży używanej odzieży to nie
, który może hiper nie jest, ale mały też nie. Może zasługuje na miano super z uwagi na powierzchnię, choć niekoniecznie za całość? Do tego jestem zachwycona Szwecją, która już wprowadziła usługi komisowe dla ubrań w sklepach z odzieżą. Np. w babcinej Gudrun Sjoden możesz kupić używane ubrania tej marki
Są buty porządne, nie do zdarcia i są szmiry które tracą wygląd po jednym sezonie. Ccc zalicza się do 2 kategorii i nie ma znaczenia że można tam kupić również gorsze modele adidasa. A sandały jakie by nie były po roku używania robią się przepocone. Oczywiście jeśli mają porządną skórzaną podeszwę
Większość a w zasadzie 95 % ciuchów mam z sieciówek Intidexu. I niektóre mam kilka, kilkanaście lat. Sporo tshirtow, tych basicowych faktycznie kończy żywot po 2-3 latach. Ale mam dwa - jeden z promod, drugi z Zary, które kupiłam po trzeciej ciąży i żyją, mają się ok. Z tym, że ja piorę wszystko
Ciężko mi na duszy. Jak coś pójdzie dobrze dwa- trzy dni z rzędu, to potem kolejne dni muszą być plaskaczem prosto w ryja - kiedy ja się do tego przyzwyczaję? 🤔 Ze złości wywaliłam wczoraj szafę ciuchów - do pojemnika na odzież używaną poszły trzy 60litrowe wory z ciuchami. Mieciowi oczy z orbit
Odkąd za kurtkę "puchową" uchodzi poliester wypchany "poliestrem z recyklingu" za jedyne 1,8 tysia, moja ortodoksja składowa nieco złagodniała. Poza tym, mam problem kupić dobroskładową odzież w sieciówce, a na odzież z butikowego butiku zwyczajnie mnie nie stać. Poza tym nie cierpię prasować, a