Starsza rozpaczała najdłużej z całej grupy. No taki typ. Ale chdozić do przedszkola lubiła. Jak odwoził tata było ok :) Z młodszą nie było problemu bo to był covid. Dzieci się oddawało w furtce przedszkola, płacz ustawał już w drzwiach przedszkola. Nauczycielki mówiły jednogłosnie ze nigdy
, geografię i biologię, a młodsze roczniki miały to upakowane do > jednego wora pt. przyroda, co było zresztą krytykowane (od tamtego czasu reform > pewnie było jeszcze fefnaście i nie mam pojęcia, jak jest teraz). Dokładnie tak - jedna nauczycielka w klasach 1-3, ale osobne przedmioty od
Mimo że z całej reszty przedmiotów otrzymywałam przyzwoite oceny, z matematyki miałam dwóję. Naciąganą zresztą. Nauczycielka była (i do dzisiaj niestety jest) postrachem uczniów, największą siekierą, jaką widziałam w życiu. Bałam się jej strasznie, choć była młoda, bardzo ładna, a nawet nieźle
rozsądnego powodu by im tego zabro > nić. > Poza tym jak takie odbieranie telefonów miałoby wyglądać w przypadku dorosłych > licealistów. Nauczycielka miałaby się siłować z młodym byczkiem, żeby oddał jej > smartfona? Bez przesady. -- Uzytkowniczka nellamari do mnie: Baw
dorosłych licealistów. Nauczycielka miałaby się siłować z młodym byczkiem, żeby oddał jej smartfona? Bez przesady.
Wystarczy namieszać w głowie, a wtedy wszystko stanie się jasne lub ciemne. Tak rzekła nauczycielka, dość młoda, ale mądra. Ale wtedy się w niej kochałem…. Ubierała słowa w rajstopy i biustonosze. Wyglądała wtedy jak zjawisko. Pełne ciepła. I znów po łapach! A gdzie rozwinięcie? Pisz ze
No ja nie, ale raczej bliższa wiekiem emerytkom niż młodym matkom. Ale jak byłam młodą matką to mi to nie przeszkadzało też, ja w ogóle zawsze byłam bardzo lubiana przez starsze panie. Chyba w ogóle byłam zawsze nietypowa bo mi dorośli nie przeszkadzali, nawet jak byłam nastolatką, pamiętam jakąś
Takie coś usłyszałam wczoraj. Czekałam na młodą bo była na urodzinach koleżanki. Obok stała druga matka. I jeszcze ojciec trzeciej. Zeszło na matmę, że cięzko w 7 klasie i dziecko tego ojca na korki poszło. "No ja też myślałam o korkach ale w sumie nie wiem po co to jej. Ładna jest, powodzenie
Wyłamie się: zmieniać. Od września. Z moich obserwacji wynika, że szkoła nic nie zrobi. Nic skutecznego. Na Twoim miejscu zmieniłabym szkołę. Widziałam podobny przypadek, tylko u młodszego dziecka. Gow...ary zatruły dziewczynce życie, szkoła przeprowadziła pogadanki które absolutnie nic nie dały
zamiast pierdzieć w kanapę, gdy młode są w przedszkolu, zarabiałam własne pieniądze, rozwijałam się zawodowo. Odnosisz się z taką pogardą do kobiet pracujących, chociaż w pracowitości, zorganizowaniu do pięt nam nie dorastasz. Wracaj lepiej spać, kto normalny wstaje przed godziną 13-stą.
Sposób na teściową" - TVN, godz. 21.30. Klasyk z Jennifer Lopez, który nigdy się nie nudzi. W tej komedii wciela się w kobietę, która żadnej pracy się nie boi. Jest nauczycielką jogi, wyprowadza psy za pieniądze, projektuje ubrania itd. Gdy poznaje przystojnego lekarza, jej los może się totalnie
sobie kompletnie wleźć na łeb. Im mój krewny współczuł. „Dzwonię, bo córka mi kazała…”, „Syn grozi, że w ogóle rzuci szkołę…”, itd. Widzimy się w weekend, więc mogę zapytać, ile z tych dzieciaków było faktycznie tłamszonymi geniuszami, utalentowanymi sportowcami, młodymi biznesmenami, ale już mogę