Psuły się w niej drobne i uciążliwe "pierdoły" elektryczne (a to przełącznik zespolony kierunkowskazów, a to silnik tylnej wycieraczki, a to jeden z siłowników od centralnego). Chodzi o to, jak to się prowadziło, jakie było w środku, jak się tym trasy pokonywało (boleśnie ze względu na niewygodne fotele). Jedna wielka porażka, na nieszczęście (z niewyjaśnionych dla mnie powodów) żona lubiła to truchło bardzo. > I faktycznie padl kompresor od klimy, naprawa z nabiciem tutaj na Gran Canarii, > 240 Eurakow, padla przy 50 tys km.