Starsza rozpaczała najdłużej z całej grupy. No taki typ. Ale chdozić do przedszkola lubiła. Jak odwoził tata było ok :) Z młodszą nie było problemu bo to był covid. Dzieci się oddawało w furtce przedszkola, płacz ustawał już w drzwiach przedszkola. Nauczycielki mówiły jednogłosnie ze nigdy
U moich dzieci w przedszkolu nie wychodził. Chyba, że na spacer (bardz rzadko), choć był plac zabaw. Nie chciały nauczycielki i dyrektorka. Przed 2010r. W podstawówce tylko na jednej przerwie w sezonie mogły wychodzić.
Chyba tylko ci się wydaje. Nauczycielka przedszkola, pan kierownik pewnego działu, dobrze ubrany pan, który, oprócz małpki, miał na taśmie wodę niegazowany, i zdrowa sałatkę, więc przez chwilę patrzyłam na niego z podziwem, bo ja akurat o 7 rano miałam cole 0%.
Dlaczego dzieci nie mówią do nauczycielek w szkole per "ciociu"? W przedszkolach są takie same nauczycielki, po tych samych studiach / np.kierunek pedagigka wczesnoszkolna i przedszkolna:).To jakiś zwyczaj nie na miejscu.Podobny do tego , któremu hołdują niektórzy lekarze w szpitalach, zwracając
rozsądek? Dziecko siedmioletnie akurat doskonale zdaje sobie sprawę jak to jest z tymi "ciociami" do ukończenia przedszkola 77 razy dopytał co i jak a rodzice i pani im wyjaśnili o co chodzi. Do mnie jako nauczycielki dzieci zwracały się ..."ciociu, babciu, mamo, tato, siostro i oczywiście po
tablicowych, może pracować w dwóch miejscach a dodatkowo w wakacje. Ktoś, kto pracuje 40 godzin tygodniowo nie ma takiej możliwości. Bycie nauczycielką to przywilej a nie kara. A jak im źle zawsze się mogą zwolnić, co zresztą mieli zrobić i jakoś nie zrobili. Ale niech się nie martwią, przedszkola i żłobki
arwena_111 napisała: > Zastanówmy się - jaką karierę robią urzędnicy/nauczyciele/pracownicy sklepów itd. Piękny przykład klasizmu. Te urzędniczki, nauczycielki i inne wzgardzone męczennice etatu, które muszą wstawać bladym świtem do pracy, gdy szlachta jeszcze śpi, przynajmniej
Ha., ze mna to samo. jedyna dokuczajaca przez cale SP i LO byla nauczycielka w podstawowce. I pani w przedszkolu!
Społeczne oczekiwania. Wystarczyło wejść na jakąkolwiek grupę rodziców albo porozmawiać z nauczycielkami z przedszkola czy żłobka, by się z nimi zderzyć. Ja nie mówię, że one nie były słuszne, ale były zdecydowanie wyśrubowane w stosunku do tych, które wymierzone były w moich rodziców.
W moim mieście 2 przedszkola likwidowane przez połączenie z dwoma innymi, 5 kolejnych nie robi naboru- będą wygaszane, trzy następne ograniczają nabór. Nauczycielki mają szukać pracy w podstawówkach. Dramat. Pozamykają się też pewnie w niedługim czasie prywatne żłobki i przedszkola, które
Jest takie powiedzenie: tak krawiec kraje jak materiał staje i KALISTO nie czuje się zmęczona babciowaniem i to jest najwazniejsze. Powinna tez załatwic dodatek ktory wcale nie jest mały. Byłaby podwójna korzyść. Tak zrobiła moje koleżanka.Corka jest nauczycielką i zięć też a ona im pomaga przy
kocynder napisała: > Na tej samej zasadzie na jakiej używa się często > terminu "przedszkolanka" (oznaczającego dziewczynkę chodzącą do przedszkola) na > określenie nauczycielki przedszkolnej. Zupełnie nie na tej samej zasadzie, ponieważ słowo przedszkolanka oznacza zarówno
nieobiektywnie napisała: > Ale z czym? Z określeniem tak nauczycielki przedszkola czy dziewczynki chodzące > j do przedszkola? Przedszkolanka to nauczycielka przedszkola. Dziecko chodzące do przedszkola to przedszkolak, przedszkolaczek. Może miałaś na myśli słowo