zniknęły chyba w latach dziewięćdziesiątych. Tylko nie piło się już że szklanek a z plastikowych, jednorazowych kubków.
gdy mam dzień zajęty bardzo to jest kiepsko z piciem. Pewnie, że warto sobie jakieś pomysły zebrać. Ograniczyłabym te zupy. Małe łyczki, elektrolity, zorientuj się ile tej "wody" jest w owocach sezonowych, bo trochę szkoda nie pojeść, one tak szybko się kończą. Zdrowia!
W normalnym trybie - czyli praca-dom-lekie prace w ogrodzie-czasem siłka absolutnie nie czuję potrzeby picia więcej niż 1,5 litra płynów. Rano kubek herbaty, w pracy dwie szklanki wody z cytryną, po powrocie do domu jeszcze jedna herbata. Zupy jem rzadko. Więc na podstawie własnego doświadczenia
bazy gastronomiczno/handlowej. >>>Ja nie mam żadnego problemu w co i co pakujesz Jak nie masz, jak masz. Prześmiewczo punktujesz każdego, komu strzela kręgosłup bo nosi zakupy, chusteczki, pomadki, termos/kubek termiczny o zgrozo z kawą itp. Masz, masz, ale zgoda, to nie jest twój problem
.in. takie: „Ooo, 1,6 miliona dolarów! Ale się obłowiła! No, teraz to już do końca życia będzie leżeć na plaży i pić drinki z palemką!”. No tak, bo przecież urząd skarbowy we Francji słynie z tego, że macha ręką i mówi: „A, to dla Mai? To nie chcemy podatku, miłego dnia!”. Odejmij od tego podatek u źródła
Piję sypaną. Kupuję w herbaciarni. Głównie czarną. Do kubka termicznego używam torebek - przeważnie to herbata ziołowa. Na wakacjach i w gościach piję torebkową i nie mam z tym większego problemu, choć zdecydowanie wolę moje domowe sypane.
szklanka mleka 3,2% tłuszczu to około 150 kcal. u mnie to było 2-2,5 szklanki dziennie, zależy ile piłam kawy. a piłam praktycznie tylko kawę, z mlekiem. Plus mleko przed snem, kubek (czyli nawet trochę więcej niż 250 ml). Podejrzewam, że "zaoszczędziłam" ponad 300 kcal dziennie.
dodatków, bo nie lubię. Wyjątek - dyniowe, ale to raczej kwestia takiej tradycji. Na codzień zamawiam matche i często croissanta w wersji wytrawnej na ciepło. Nie rozumiem filozofii / potrzeby / picia słodzonych napojów. Jedynym, nie będącym woda napojem, który ego faktycznie dużo mi schodzi jest woda z
. > > Please, przecież ona pisze o piciu herbaty w pracy. Są ludzie, którzy od herbaty są uzależnieni, zgodnie zresztą z tematem wątku, więc piszą o tym, jak sobie dają radę w ciągu dnia. Ja na przykład lubię gotować (albo raczej dobrze jeść), ale nie oczekuję, że w porze lunchu pracodawca ma mi udostępniać w
Tak, "muszę" się napić codziennie, ale nie muszę przez cały dzień. Latem piję zwykle dwa razy dziennie-rano do śniadania i wieczorem już po kolacji, w zimniejszych miesiącach częściej, i z tego powodu jesienią i zimną jestem trochę uzależniona od kubka termicznego- jak gdzieś na dłużej idziemy w
Zapasy gromadzą się niepostrzeżenie. Na przykład w przypływie optymizmu kupuję herbaty sypane, a potem nie chce mi się ich robić. Na fali takiej jak ty masz teraz kupiłam kubki z zaparzaczami i piję w trakcie pracy, wtedy łatwiej mi się zmusić do tego. Jedną już dopiłam, dwie są na wyczerpaniu
Ja średnio piję 1 kubek kawy z mlekiem, jeden kubek herbaty i talerz zupy - to tak naturalnie - muszę się pilnowac, żeby więcej