Bywałem ongiś na wielu imprezach które byście określily jako katolickie i było całkiem spoko, dużo fajnych, ładnych, zgrabnych, samotnych dziewczyn, można było poznać kogoś, pobawić się, potańczyć a i czasami co nieco skosztować trunków - to różnie, przy kościele raczej nie, ale jak impreza była w
na poznanie normalnego faceta maleją i zaczynam przyzwyczajać się do tego, że już do końca będę samotna. Nadmieniam, że nie jestem typem "siedż w kącie a znajdą cię" ale też nie jestem typem desperatki, która rzuca się na każdego potencjalnego mężczyznę bo portki dla portek nie są tego warte.