...umawiac z mezczyznami, podobac sie im, byc w zwiazku, strarac sie o poznanie kogos interesujacego i jest mi z tym dobrze, az za dobrze... Kiedys bardzo zabiegalam o ich towarzystwo, w kazdym nowopoznanym, interesujacym mezczyznie widzialam potencjalnego meza:) A teraz... teraz przestalam juz wierzyc, ze cos niesamowitego, z kims niesamowitym mnie jeszcze spotka.. To taka depresja bez depresji, totalne pogodzenie sie z rzeczywistoscia ale i niezabieganie o inna, lepsza... Nie bylam nigdy w satysfakcjonujacym mnie zwiazku, mezczyzni mnie rozczarowywali albo to ja ich rozczarowywalam i nie bylo cdn...Mam 28 lat a czuje sie jak 50... Prosze o poglaskanie mnie po glowie i rozczulenie sie nad moja dola-niedola:))))
Ale nad czym się tu rozczulać. Teraz dopiero zaczynasz naprawdę żyć. Żyć dla siebie.
https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/hphotos-xtf1/v/t1.0-9/12642590_1047140772026384_4873261036365798845_n.jpg?oh=768fea0a3cb4ad6b10b1a6196784eff2&oe=57415D95 macie tak czasem? zwłaszcza, gdy sie na coś długo czeka... -- https://www.youtube.com/watch?v=xwcbiveQ6FA ..od dawna już wiem...
i jeszcze inna ,,obrazkowa'' myśl...;) https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/hphotos-xlt1/v/t1.0-9/1457493_1723559551210234_2760076809287853162_n.jpg?oh=82e2d8f4426175c106f0e7688f63b629&oe=573BAB0F -- https://www.youtube.com/watch?v=xwcbiveQ6FA ..od dawna już wiem...
Jak podano "ze źródła " az o milion spadła liczba rokrocznie dreptających na jasną górę. W 2007 było 4.5 mln w 2008rtylko 3.5 mln Jak na tak deklarujacy swoja wiarę naród to bardzo cieniutko. Nie tylko polscy czarni mają problem . Sami policzyli ,ze u siebie w Londynie 2/3 mieszkanców nie wierzy w biblijną opowieść o narodzeniu Jezusa. Najbardziej sceptyczna jest młodziez (16-24lat) az 78 proc. 70proc nie wierzy , że Jezus narodził sie w stajence i że jego matka była dziewicą . Około 1/4 ankietowanych nie wierzy w niektóre stwierdzenia pisma swietego. Nasz polski kołtun wierzy we wszystko co czarny mówi
thebird1 napisał: > Nasz polski kołtun wierzy we wszystko co czarny mówi Synku, co ma koltunstwo wspolnego z narodzeniem Jezusa. www.sjp.pl/co/ko%B3tuneria drobnomieszczańska moralność, zakłamanie, obłuda
inocom napisał: > Rzepliński nie może działać wbrew prawu. Ktoś proponuje, żeby działał? Konstytucja nie pozostawia wątpliwości - sędziowie TK podlegają Konstytucji.
pogromca_bzdury napisał: > inocom napisał: > > > Rzepliński nie może działać wbrew prawu. > > Ktoś proponuje, żeby działał? > Konstytucja nie pozostawia wątpliwości - sędziowie TK podlegają Konstytucji. Nie mogą więc się wypowiadać w sprawie, tym bardziej ich dotyczącej, przed orzeczeniem. Nowela obowiązuje. Dura Lex Sed Lex. Prezes TK nie musi ratyfikować ustawy, by stała się wiążącą. -- Aby dowiedzieć się kto naprawdę usiłuje Tobą rządzić, sprawdź po prostu kogo nie wolno Ci krytykować ~ Inocom
Do napisania tego postu zachecily mnie liczne watki zrozpaczonych lub mniej panów, ktorych to partnerki "olewaja ich potrzeby" Kazdy zwiazek jest inny, w naszym przypadku bylo tak: Chodzenie, po pewnym czasie lozko, pierwsze noce nie nalezaly do tych z fajerwerkami, ale bylismy zakochani, wiec i po pewnym czasie w lozku zaczelo sie swietnie ukladac. Tak wiec po ponad roku chodzenia zamieszkalismy ze soba i jeszcze przez kolejny rok sypialnie problemy omijały szerokim łukiem. Po 3 roku w zwiazku przestalo sie ukladac. Male problemy a z nich wieksze. Kilka przykrych slow ze strony partnera (po prostu wyzwiska!) odebralo mi ochote na jakis czas. Pograzylo mnie jescze bardziej, kiedy znajdowal pretekst do klotni a robil to czesto w piatek wieczorem zeby moc po takiej klotni wyjsc sobie beze mnie i wrocic o dowolnej godzinie. Wczesniej, kiedy w zwiazku sie ukladalo, kazde z nas mialo prawo wyjsc sobie od czasu do czasu ze swoimi znajomymi i nigdy nie bylo zgrzytow z tego powodu. Te wypady o ktorych pisze teraz to zupelnie inna bajka - klotnia o to ze zrobilam jakas mina, potem pare wyzwisk, trzaskanie drzwiami i wracanie nad ranem. Zawsze kiedy mamy gdzies wyjs razem w piatek czy w sobote. w takiej atmosferze szybko spadlo mi libido, ogolnie, nawet inni faceci mnie nie kreca. Po takich wypadach nastepnego dnia uporczywe wpajanie mi winy za jego nocne wyjscia (powaznie) Przy tym zapewnienia wspolnych znajomych, ze moj facet jest na 100% wierny i zebym sie nie przejmowala bo klotnie w kazdym zwiazku sie zdarzaja. No tak klotnie moze tak, ale u nas to nei jest klotnia dwoch stron tylko jego atak i wyjscie. Poza tym to sa jego znajomi, wiec nie sadze zeby mi o jego ewentualnych przygodach cokolwiek opowiedzieli. Postanowilam z nim na ten temat porozmawiac - udalo sie. Poprawa na kilka miesiecy po czym znowu to samo. Teraz znow jestemy na etapie poprawy, a wiec druga rozmowa na ten sam temat, nie chodzi tylko o nocne wypady, wyzwiska, zero pomocy w prowadzeniu domu, a przeciez oboje pracujemy, manipulowanie mna do granic i wpajanie mi winhy za jego zachowanie. Jestem zmeczona tym ze z mojej strony jest chec nawiazania rozmowy, otwartosc na jego problemy, a z jego jest trzasanie drzwiami i znikanie z domu na cala noc. Cos tu nie jest sprawiedliwe, prawda? Wnikliwy czytelnik zapyta "to czemu sama nie trzasniesz drzwiami i gdzies nie wyskoczysz?" odpowiadam: mieszkamy w nieciekawej okolicy gdzie nawet policjantom i ksiezom nie mozna zaufac,i takie samotne wychodzenie poznym wieczorem to raczej sport ekstremalny. no chyba ze wczesniej sie ustawie ze znajomymi... I tu wlasnie sie zaczyna, wyszlam pare razy z kumpelami, spotkalam tez jego znajomych i znajome. Wspolny relaks w pubie, jakies zarty i tekst jego kumpeli "ze przeciez ty jestes spoko babka, czemu ON tak marudzi na twoj temat?" po tym zdaniu kumpela szybko zmienila temat. Te pare milych slow ze strony jego znajomych sprawilo ze rowniez moj M zaczal sie mna ponownie interesowac, zniknely wyzwiska, skonczyly sie nocne wypady z wylaczonym telefonem, zaczal mi pomagac w niektorych obowiazkach domowych i po jakims czasie wrocila u niego chec na male co nieco w sypialni.... ale ja mam juz blokade, mowie ze potrzebuje czasu po takim kryzysie, niby rozumie, ale cos tam przebakuje ze znajdzie sobie kogos na boku, albo juz moze skoczyl! - jego slowa po czym tlumaczenie "ze przeciez ja zartowalem" a moje libido po prostu umarło. nie mam ochoty go przytulac ani calowac, i tu znowu sie zaczyna... i najglupsze jego tlumacznie problemu: "ze cos jest z toba nie tak, moze powinnas pojsc do specjalisty i to dobrego" i jeszcze inne glupie tlumaczenie problemu, "ze moze mialas jakies zle doswiadczenie, jakies traumy czy cos" - hmm, nie ma to jak zrzucanie winy na innych facetow? Moje problemy z libido zaczely sie w tym zwiazku, wiem nie wszyscy faceci sa tak niedojrzali jak moj, ale tym ktorzy maja problem z partnerkami, ktorym sie odechcialo polecam moj watek i powazna refleksje na temat tego jak odnosza sie do swoich partnerek, ale taka szczera refleksje.
A ja po przeczytaniu Twojego postu polecam "powazna reflekcje" na temat co Ty wlasciwie jeszcze z tym facetem robisz. Mam wrazenie, ze on od Ciebie ucieka, sa jak widac lepsze rzeczy niz spedzanie czasu z Toba. A gdzie tutaj jest milosc i szacunek do Ciebie? Poza tym jak dla mnie Twoj facet to egoista. I poza tym rozpoznalas w czym rzecz: Twoje "problemy z libido zaczely sie w tym zwiazku". A zatem: zakoncz ten zwiazek a problemy z libido rowniez sie skoncza. I nie mow prosze, ze nie potrafisz, bo przeciez Ty tego misia kochasz pomimo jego wad. Bo ja co najmniej powatpiewam w jego milosc do Ciebie. A jezeli nawet on chce z Toba byc to tak troche na zasadzie "troche w ciazy", czyli niby zajety ale wolny.Nie mam nic przeciwko, ze sobie ktos sam ze znajomymi wyjdzie, ale w taki sposob jak on, to juz mnie troche dziwi. A gdzie on tak bywa niby do samego rana? I po co Tobie wlasciwie te stresy? Ze to niby w imie tej milosci czy jak? A jeszcze jedno mysle, ze Ty jestes ZA dobra a on jest ZA pewien, ze moze sobie pozwolic na wszystko, bo Ty i tak przebaczysz i przygarniesz. Pamietaj facet moze posunac sie tylko tak daleko jak mu na to pozwolisz, w bardzo wielu kwestiach. I Twoj bedzie tak robil jeszcze raz i jeszcze i jeszcze, bo nic mu nie grozi. Konsekwencji nie ma...czym tu sie przejmowac. Ty musisz wiedziec czy masz ochote bawic sie cale zycie w kotka i myszke. Inna kwestia to czy jemu naprawde w ogole na Tobie zalezy, czy tak do konca zadowolony nie jest, "narzeka" znajomym na Ciebie. Nie wiem. Moze sie myle, ale moze warto przemyslec jak to u Was wyglada.
Zauważyłem u siebie bardzo (jak dla mnie) niepokojącą rzecz. Seks z żoną umarł już całkowicie, nawet nie podejmuję jakichkolwiek prób, bo jej udręczona mina w trakcie jest nie do wytrzymania. Przy czym to się stało w sumie dość nagle, coś mi się w głowie przestawiło i po prostu ta sfera z dnia na dzień przestała istnieć. Na początku miałem czułem się napompowany jak balon, naściągałem świńskich filmów, roznosiło mnie po prostu. A potem, po kilkunastu nocach spędzonych plecami do siebie, ta energia znikła. Zupełnie. Przeszła mi jakakolwiek ochota na seks, filmy nie ciągną, męczyć węża też mi się nie chce, więcej nawet - jak sobie pomyślę, że żona mogłaby zacząć się do mnie dobierać, to tutka ani drgnie. Przy czym cała sytuacja okropnie mnie męczy, nie mogę się na niczym skupić, w środę idziemy do poradni, ale to jeszcze trzy dni... Czuję, że wszystko jest nie tak, chodzę ponury i się nie odzywam, ale brak jakichkolwiek ciągot jest dla mnie szokiem - nigdy wcześniej czegoś takiego nie przeżyłem, niezależnie od sytuacji. Nie wiem, co o tym myśleć. Ratunku.
hmm.. najprawdopodobniej myślami jesteś w już w poradni na fotelu przed lekarzem. No i będzie trzeba tam coś nawijać i zawijać w te sreberka. Stawiam na stres przed tą chwilą.
tylko ZRÓB TO. Od samego kcenia nic się nie zmieni.
W chwili zakładania wątku, Nowiny Gliwickie w internecie przedstawiały stare sprzed tygodnia artykuły. Dzisiaj okazuje się, że jest już nowa szata graficzna, ale związana z dniem już JUTRZEJSZYM. Tego jeszcze dotąd "nigdy nie grano" ! Czyżby to nie była pomyłka?, tylko nierzeczywista rzeczywistość???
Pod hasłem "Precz ze sniegiem i mrozem" powinni demonstrowac i manifestować. O prawde o Smoilensku nalezy demonstrowac pod siedziba PiS na Nowogrodzkiej. Szef Gabinetu Prezydenta Kaczynskiego pan minister Maciej Łopiński zaplanował starannie te weizyte zgodnie z podziałem obowiązxków w Kancelarii Prezydenta. On jeden wie dlaczego zmieniono pierwotna planowana godzine odlotu z Warszawy do Smolenska o jedna godzine póżniej. On takze wie dlaczego Pan Prezydent Kaczynski poza ta godzina wyszedł ze swego mieszkania w Pałacu jeszce o 40 minut pózniej. Wylot nastapił o 1 godzine i 40 minut póżniej niz planowali piloci chcący dostarczyc Prezydenta RP i jego orszak bezpiecznie i na czas do Katynia. Pyszałkowie , którym się zdawało ,że są bogami, a nie zwykłymi śmiertelnikami postawil;i pilotów przed zadaniem niemozliwym do wykonania . Tak jak Powstanie Warszawskie było nie do wygrania , tak i lądowanie bezpiecznie i na czas na lotnisku w Smolensku było 10 kwietnia w tych warunkach nie do wykonania. Ale w obu przypadkach rozkazy zostały wydane. Skutki obu sa katastrofa dla rozkazodawcówi i tych co je wykonali. Tego Miedwiew nie3 musi nam mówic to wiemy sami.
No właśnie, jak uważacie? Ja bym chciała bo dużo miejsca w portfelu zajmują :) -- "Gdy czegoś pragniesz, cały Wszechświat pomaga ci zrealizować marzenia" zarabianie-w.blogspot.com/2011/10/zmien-swoje-zycie-zacznij-zarabiac.html
A może ktoś coś wie więcej na ten temat? Czy i kiedy to nastąpi? -- "Gdy czegoś pragniesz, cały Wszechświat pomaga ci zrealizować marzenia" zarabianie-w.blogspot.com/2011/10/zmien-swoje-zycie-zacznij-zarabiac.html