Mnie pasuje - sama wybrałam. Po mieszkaniu 12 lat w nowym bloku na osiedlu otwartym na Ursynowie (wcześniej kilkanaście lat w tej samej spółdzielni tylko inna ulica), miałam 2 warunki: - osiedle zamknięte - w żadnej spółdzielni. I nie narzekałam do tej pory.
"Warszawskie Kabaty" A ja dziś na Ursynowie widziałam człowieka z zieleni miejskiej z małą cysterną, podlewał jakąś roślinność. Może i do ciebie dotrze... U mnie z kosiarkami szaleje głównie spółdzielnia, choć w tym roku jakby i oni przyhamowali. Ale to może tylko takie wrażenie ze względu na
(np. z tradycyjnych spółdzielni na Mokotowie, Ursynowie czy Żoliborzu) często woli sprzedać mieszkanie komuś zaufanemu, np. dziecku znajomych a nie komuś obcemu. Takie rzeczy są ogromnie istotne.