No ja ogólnie jestem niestandardowy jako turysta, także z rodziną. Chodzimy po muzeach, a nie po karuzelach i dmuchańcach. Piję, bo to urlop w końcu, ale trochę do obiadu, trochę do kolacji, a nie od rana na plaży. Dlatego lubię Roztocze, gdzie mam blisko. Tam sobie pojeżdżę na rowerze, popływam
średniej normalnie wydają na wakacjach. Przy wyjeździe na wakacje do USA, kilka- kilkanaście tysiecy dolarów, > A poniewaz jested niedoukiem wiec ci tu zapodam wygnerowany profil sredniego/pz > ecietnego Ameryknina abyt przestla pieprzyc slogany i glupoty > > > Household
niedługo 80 i nie pracuje, ale bez problemu ogarnie piątkę wnuków (3-17) wrzuconych mu na tydzień wakacji- rower, plaża, kino, lody. Z obcych 70+ , to ku rozpaczy mojego jedenastolatka, szczęśliwego właściciela bezprzewodowej kosiarki Bosch, okoliczne staruszki nadal samodzielnie koszą swoje trawniczki
Jesli te wakacje to nie jest normalny odpoczynek, tylko zaliczanie lekarzy i latanie po rodzinie, to trudno taki wyjazd zrównać z normalnymi wakacjami typu rowerem przez Podlasie albo wędrówki po Bieszczadach.
albo na rowerze...
chodza na piechote i jezdza na rowerach (elektrycznych ocywiscie) ale kolejka matek w Range Roverach przed szolami ok 14:00 pokazuje ze chyba wiekszosc jest dowozona prywatnie.
Ok... moze. Miałem kiedyś Pelikana i potem Wigry. Pelikan spoko - rodzice to wozili ze mną na wakacje, Wigry już nigdy nigdzie nie pojechało i składane nie było. Wiec male skladaki, do miasta co to moze ze soba do biura wniesc to jeszcze kumam... ale takie elektryki to nie bardzo wiem do czego
Wszelka aktywność jest przez PO/PiS/Lewicę źle widziana, za wypuszczanie bąbelka na rower w te wakacje będą potężne kary, jak bąbelek zdejmie kask i zostanie złapany przez oprychów w mundurach. W szkołach zakaz biegania i zabawy na przerwach, zakaz wychodzenia z budynku na podwórko.
wielki-bu-4321 napisała: > kawa_poranna11 napisał(a): > > > To złoto nie ma być sprzedawane. > > A zysk z niesprzedanego złota ma być przekazany do Skarbu Państwa. > > Masz dom, którego wartość wzrosła więc za tę różnicę lecisz na wakacje
wspomaganiem to nie rower. Ciężar, zawodność, a do tego zagrożenie pożarowe leczą moje marzenia. Mój kolega zafascynowany wszystkim co nowe kupił taki rower, wydał 16 tys. wybrał się na wakacje i doświadczył rozczarowania. Siadła elektryka, serwisu nie było pod ręką, teren pofalowany i dychał te dodatkowe
Moje największe marzenie, to być tak wysokoenergetycznym typem, co nawet na urlopie musi coś robić. Mieszkam nad morzem i najbardziej mnie cieszy, że nie muszę robić nic, a czuję się jak na wakacjach. Wyjeżdżam na Półwysep, żeby jeszcze bardziej być nad morzem i jeszcze bardziej nic nie robić
Ja mogę godzinami patrzec w morze, jego milion kolorów, zapach, szum, to dla mnie coś wspaniałego. Nie istnieją dla mnie inne wakacje niż patrzenie w morze. Znajomi którzy nie podzielają mojego zachwytu jeżdżą na rowerach, robią wycieczki gastronomiczne, szukają najlepszej ryby smazonej, uprawiają