tapatik napisał: Wyrok > wobec niej nie jest jeszcze prawomocny i niestety może się z nimi spotykać. Do > piero jak wyrok się uprawomocni, to nie będzie mogła dzieci w ogóle widywać. > > A co Ciebie w tej sprawie dziwi? Brak reakcji na krzywdę zwierząt, w tym wypadku
pozwalają Kamili L. na dalszą opiekę to rzeczywiście jest problem, ale takie jest prawo. Wyrok wobec niej nie jest jeszcze prawomocny i niestety może się z nimi spotykać. Dopiero jak wyrok się uprawomocni, to nie będzie mogła dzieci w ogóle widywać. A co Ciebie w tej sprawie dziwi? -- Każde dobro
Rodzice przeczekali - z trudem, bo chodziło o przemoc, aż dzieciak skończy studia, kupili mu mieszkanie i wyprowadzili go. Widują się rzadko, i tylko w większej grupie, bo tak jest bezpieczniej. -- dont hejt de pleja, hejt de gejm
Moja bliska koleżanka ma taką toksyczną siostrę i ich matka po osiągnięciu dorosłości córek mocno ograniczyła kontakty z córką. Wnuki widuje często ale córki unika.
senioryta13 napisał: > bmc3i napisał: > > > kaminska-j napisała: > > > > > Że ona z mężem tylko widywała Epsteina na wspólnych imprezach > > > > > > No co ty, bez męża? W agencji towarzyskiej? No któżby coś takiego
bmc3i napisał: > kaminska-j napisała: > > > Że ona z mężem tylko widywała Epsteina na wspólnych imprezach > > > No co ty, bez męża? W agencji towarzyskiej? No któżby coś takiego pomyślał... acha, podczas kiedy ty nianczyles dzieci, zonka balowala, to
> W okresie transformacji widywałam natomiast wiele par, u których powtarzał się ten sam schemat: póki oboje pracowali, to żona ogarniała dom, sprzątanie, gotowanie itd - a mąż od czasu do czasu podniósł coś ciężkiego, wkręcił jakąś śrubkę, zmienił żarówkę, wyniósł choinkę na śmietnik itd
boggi_dan napisał: > Dla ciebie to truchła. A to były żywe zwierzęta. Matka z dziećmi. A nad losem > zwierząt domowych psów i kotów płaczemy. Ale hipokryzja. Ojej, serduszko pikające. Może ci je przywieź i zainstalować w twoim domu. To są bardzo niebezpieczne i
> Żona postawiła panu ultimatum, że jeżeli chce zachować rodzinę, to zrywa kontakty z kochanką i nigdy nie widuje się z dzieckiem. Alimenty tak, kontakty nie, nigdy. Pan został z żoną i faktycznie nigdy nie kontaktował się z dzieckiem. Ach jakiż moralny pan! Świętość Małżeństwa została
Znam z bliska jedną taką historię. Pan klasycznie "zaciążył" ze swoją sekretarką. Żona postawiła panu ultimatum, że jeżeli chce zachować rodzinę, to zrywa kontakty z kochanką i nigdy nie widuje się z dzieckiem. Alimenty tak, kontakty nie, nigdy. Pan został z żoną i faktycznie nigdy nie kontaktował
biegało tam do kolacji, więc rodzic miał czas po pracy dla siebie. Jeszcze wcześniej, w bogatych domach dzieci wychowywała opiekunka, która była do tego predestynowana, więc nawet jak rodzic trafił się kiepski, to dziecko nie było stracone. Rodzice widywali dzieci 20 minut dziennie przy popołudniowej
rodzicom. Harujący od świtu do nocy nie mieli czasu na wychowywanie. Znam czterdziestolatka, który opowiadał mi, że aby zobaczyć się z własnym ojcem, umawiał się z nim przez sekretarkę, bo w domu go nie widywał. Ten znajomy akurat ma łeb do pieniędzy, ale własne dzieci traktuje tak samo, to znaczy niby
. > Jurek robi karierę w high-tech gdzieś w Londynie, albo w Stanach (trudno śledzi > ć, tyle razy się przeprowadzał, ale jest po dwóch rozwodach, bo żony nie wytrzy > mywały jego tempa). Marcin jest ochroniarzem w Auchan i czasem się widujemy - m > a trójkę dzieci, mieszka z żoną w domu
-tech gdzieś w Londynie, albo w Stanach (trudno śledzić, tyle razy się przeprowadzał, ale jest po dwóch rozwodach, bo żony nie wytrzymywały jego tempa). Marcin jest ochroniarzem w Auchan i czasem się widujemy - ma trójkę dzieci, mieszka z żoną w domu zbudowanym za "saksy" przez jego tatę jeszcze w latach 80
Nie wiem, w Apulii dzieci ważących za dużo jest niewiele poniżej 40%, to bardzo dużo i to widać na plaży, na placach zabaw. Mnie się to bardzo rzuca tam w oczy, bo ani w NL ani w BE nie widuję tak wielu grubych dzieci.. w szkole córki takich dzieci jest garstka, na palcach jednej ręki można