Mie wiem co mam zrobić, może jest wśród nas ktos mądry, pedagog co doradzi. Mój syn w domu normalny, zabawny, lat 13, w szkole diabeł. Ciagle sa skargi, non stop telefony od wychowawczyni, ma glupie pomysły, a to rzuca butami po szkole a to costam, a to przeszkadza na lekcji . Dzisiejszy telefon
arwena_111 napisała: > Niestety nie wiem, straciłyśmy kontakt po studiach. > Ja myślę, że tam rzeczywiście wychowawczyni zadziałała. Może i ją "buntowała". > Ona była bardzo zdolna. Historie jakie opowiadała, co było w domu - to naprawdę > horror. Była bardzo silna
Niestety nie wiem, straciłyśmy kontakt po studiach. Ja myślę, że tam rzeczywiście wychowawczyni zadziałała. Może i ją "buntowała". Ona była bardzo zdolna. Historie jakie opowiadała, co było w domu - to naprawdę horror. Była bardzo silna psychicznie, że do tej osiemnastki dotrwała. Mówiła, że odkąd
ruszyl sie do sklepu ! Pieniedzy potrzeba, tak, pieniedzy i furazu dostarcza Fela, a Ygnac nawet za zakupy jej nie zwraca ! Przez co jego kompl > etne zagmatwanie i mamejowatość w okresie choroby żony można przynajmniej częśc > iowo zrzucić na ciężki stan psychiczny w obliczu sytuacji
trut_u napisała: > Może ktoś podpowie z doświadczenia. Na szczęście (jeszcze?) nie spotkało to moj > ego dziecka, ale kolegów w klasie owszem, np. uderzenie w twarz tak, że został > siniak, do tego podrapania. Co robi się w przypadku takiej sytuacji? Z tego, co > wiem
Może byc też tak, że nauczyciele mają problem z formułowaniem komunikatów w taki sposób żeby były odbierane zgodnie z intencją formułującego komunikat. Nie że oni jedyni, to jest dość częsty i zlozony problem - że osoba A chce powiedzieć a, mówi b, a osoba B słyszy c. To znaczy - wierzę, że ty i
Ja za swoich kolegów nauczycieli ze szkoły dałabym sobie rękę uciąć, bo wiem, że zależy im na dobru uczniów. A to, że niektórzy rodzice postrzegają dobro ich dzieci inaczej? No cóż, może tak być. I być może mają z tym problem. Na szczęście później z tym problemem zostają oni i ich bombelki, nie
teraz muszą przynieść zaświadczenie? Niem > niej - nie jest to całkowite wyeliminowanie obowiązku. Rodzic może wydać oświadczenie. Wtedy dziecko będzie uczestniczyło w innych zajęciach. Ostatnio miałem u siebie 16 dzieci. Pod opieką wychowawczyni i pedagog szkoły. U mnie można sobie zrobić QQ
wyjść ze zdumienia, że taka ze mnie lala, to było jakoś w pierwszej połowie podstawówki, mogłem mieć z dziesięć, dwanaście lat a potem byłem wikłany we wstępy do romansów bez szans, ze starszymi o rok, dwa dziewczynami, wreszcie okazało się, że chodziło o gimnazjum, aby oddzielić nastolatki w okresie
w latach 90 dżinsy można było już kupić wszędzie, ale rzeczywiście, gdy raz na dwa lata szedłem kupić nowe spodnie, moja stara robiła z tego święto z namaszczeniem, i musiałem to odegrać, inaczej sama kupiłaby mi coś, czego bym nie chciał tak naprawdę miałem to gdzieś, ale mowa o identyfikacji
umoralniająca była taka długa, o czym można tak gadać i gadać. - Jak tam pogadanka! Po prostu nie mogłam Krzysia znaleźć!
nie podaje sowich pomysłów. Ja tak patrzę i nie wierzę, bo chyba nie wiedzą kto to jest Michał, że on praktycznie nie mówi jedynie powtarza wyrazy po kimś i sam nie pisze, bo zwyczajnie jeszcze nie potrafi i że nie można używać piktogramów ani odwzorowywać klasówek, bo jedynie może dostać wtedy 2
No to chyba wychowawczyni też to mogła/może zrobić? Autorka pisze, że wychowawczy "wie i widzi" i "zrobiła wszystko co mogła". No to chyba taka oczywistość, jak zgłoszenie pedagogowi i dyrekcji została wdrożona?