Pod koniec sezonu narciarskiego i u progu piłkarskiego chwaląc triumfy polskiej
kadry dało się słyszeć porównania sukcesów piłkarzy z sukcesami Małysza. A
przecież porównywanie jednych z drugim to totalne nieporozumienie. Małysz, gdy
walczył, czynił to z równymi sobie - światowymi liderami tej dyscypliny,
podczas gdy piłkarze polscy cieszą się z wygranych, co tu ukrywać, z zespołami
drugoligowymi, by wymienić Islandię, Ukrainę, Rumunię - słowem drużynami, które
bądź to za kilka la...