Przez ostatnie dwa dni slucham (i na nowo odkrywam) sobie wczesnych plyt Pink
Floyd (A Piper..., singli z Arnold Layne na czele). I sie zachwycam. Ile w
tym powietrza, ile pomyslow, ile ciekawych rozwiazan! Ta muzyka wydaje mi sie
o niebo swiezsza od wielu wspolczesnych produkcji. W tym sensie, ze muzycy
wowczas poszukiwali, tryskali pomylowoscia, niekonwencjonalnymi
rozwiazaniami... Jestem zachwycony.