-
Mam pytanie do osob, ktorych bliscy chorowali badz choruja na
nowotwory... Jak sobie psychicznie radzicie? Ja momentami nie
wyrabiam... Moja mama miala juz kilka powaznych operacji oraz
chemioterapie, teraz od dwoch lat jest dobrze, ale przeraza mnie, ze
te nawroty choroby sa co kilka lat... Bardzo sie o mame boje... ona
bardzo sie denerwuje za kazdym razem gdy jedzie na kontrole, a ja
denerwuje sie razem z nia. A potem gdy wynik jest dobry, czuje jakby
kamien spadl mi z serca. ...
-
Witam wszystkich na forum.Jestem tu nowa,dziękuję za przyjęcie.
Mój problem nie dotyczy dokładnie mnie ale mojej bliskiej koleżanki,można
nawet powiedzieć przyjaciółki.
Zastanawiam się jaki Bóg ma cel w tym wszystkim,jaki ?
Moja koleżanka dowiedziała się ze ma raka piersi dwa lata temu,guz
był olbrzymi.A ze karmiła piersią dziecko, nikt nie zwracał na
zmianę w piersi uwagi;/ Gdy zaprzestała karmienia piersią ,poszła na
mamografię(prywatnie),najpierw co usłyszała to ze je...
-
Czy też tak macie? Ja już jak babcia zachorowała to zaczęłam coraz baczniej
przyglądać sie swojemu cialu robić częściej badania. teraz po jej śmierci
tylko to się nasiliło, lek przed rakiem, chorobą. Dziś gdy byłam z synkiem u
kardiologa i robił mu usg, takze brzuszka to ja już miałam schize, ze może mu
jakiegoś guza znalazł bo ostatnio słyszałam że po WOŚP w jakiejś przychodni 12
dzeciom wykryto przy rutynowu=ych usg... Jak to jest u Was jak sobie z tym
radzić, czy tak już będzie zawsz...
-
jak dajecie sobie radę po ich śmierci?
-
Bardzo proszę podzielcie się swoimi doświadczeniami jak rozmawiacie o chorobie z bliskimi. Ja w tym tygodniu idę z moją mamą do onkologa, jest bardzo delikatną osobą nie wiem jak ją przygotować do tej wizyty. Obawiam się również tego co powie lekarz ( przy niej) czy nie zdołuj jej tak, ze nie bedzie miała żadnej motywacji do dalszego zycia do walki o siebie.
pozdrawiam, Kaśka
-
Czytałam dziś wpis Krystyny, która chorowała kilka lat temu i najoględniej
mówiąc nie miała w swoim mężu żadnego wsparcia... Mam nadzieję Krysiu
,że wybaczysz mi powrót do Twojej historii.
Mama mojego kolegi, kiedy kolega miał 12 lat, umierała na r. szyki m. W tym
czasie ojciec był już z nową panią. Kolega opowiadał, że niewiele z tego
rozumiał, ale wydawało mu się, że przed chorobą mamy rodzice byli całkiem
niezłym małżeństwem.
Często chore osoby podkreślają, jak wielkim wsparci...
-
Witam wszystkich. Mam na imię Patrycja i mam 25 lat. Moja tragedia zaczęła się
około roku temu kiedy moja najukochańsza mamusia zaczęła mieć dziwne bóle
barku i ręki. Zapisywali jej lekarze leki przeciwbólowe, przeciwzapalne zrobil
rezonans górnego odcinka kregosłupa, rehabilitacja, ekg itd itd,.nic nie
pomagało bóle były tak silne że zwykłe leki nie pomagały niestety.Trwało to
około 6 miesięcy.Wkońcu zdecydowano że byc może na zdjęciachwyszło jest to
przepuklina górenj cześci kregosłup...
-
Jak radzicie/radziliście sobie z własnymi nerwami podczas choroby nowotworowejWaszych bliskich?
Z powodu choroby mojej mamy - a raczej ciągłego lęku co przyniesie następny dzień, czy dożyje itp. (ma mnogie przerzuty na mózg z raka płuca)- zaczęłam mieć jakieś nerwobóle w klatce piersiowej. Nie łykam nic na uspokojenie, tylko na sen Melatoninę. Nie mam czasu iść do lekarza, bo opieka nad mamą a po powrocie do domu nad dzieckiem pochłania cały mój czas.
-
"Leczy" w szpitalu w Puławach. Piszę tak, ponieważ wystarczyło jej
zaledwie 4 miesiące, żeby moja mama zmarła, była traktowana jak
królik doświadczalny (nowy lek w szpitalu, zobaczymy jak zadziała
przez 1/3 cyklu, potem zmiana, potem znowu zmiana i tak 4 razy różne
chemie), a wcześniej przez kilkanaście lat była pod opieką super
pani dr Stopyry (także przyjmuje w Puławach, we środy, a w inne dni
w Lublinie). To niestety była najgorsza decyzja mojej mamy, którą
przypłaciła życiem...
-
Niecały miesiąc temu odszedł mój ukochany Tatuś,wykryto u niego glejaka,ale
wtedy miał już przerzuty.Chciałabym dowiedzieć się,czy jest tu ktoś kto
zetknął się z tym okrutnym rodzajem raka,jak można pomóc choremu,wogóle
chciałabym podzielić się swoimi przykrymi doświadczeniami,wnioskami.I
dowiedzieć się,jak sobie radzić ze stratą,gdy w sercu pozastaje pusta,a
jednak bardzo boląca dziura...
-
Moj tato ciągle jeszcze wierzy,ze uda mu sie z tego wyjsc, ze pokona
chorobe... Ja wiem, ze zostal mu rok, moze 2, a moze nawet mniej
(drobnokomórkowy rak pluca).
Zastanawiam sie czy mozna sie jakos do tego wszystkiego przygotowac?
Czy Wy tez o tym myslicie?
Czy myslicie co powiedziec bliskiej osobie kiedy sie dowie, ze nie
ma dla niej ratunku?
Czy mozna sie przygotowac na smierc ojca/matki? Jak to zrobic? Czy
lepiej o tym nie myslec, tak dlugo jak to tylko mozliwe?
Cherrie
-
Kochani,
tytuł postu może nie jest oryginalny bo już kilka osób przede mną zakładało
taki watek, ale jest szczery. Czytam Wasze forum od roku, tj od czasu, gdy u
mojej mamy zdiagnozowano raka piersi. Niestety, my przegraliśmy walkę - w tym
roku w marcu pojawiły sie przerzuty do płuc - pogrzeb mamy był wczoraj. Przez
cały czas choroby mamy zaglądałam na Wasze forum szukając (i otrzymując)
wsparcie i informacje. Sama nie uczestniczyłam (poza jednym wpisem) chociaż
kilka razy się zbierała...
-
W czasie choroby mojego tatusia ze wszystkimi problemami musielismy sobie
poradzic sami.Brakło wsparcie psychologicznego,choc po intensywnych
poszukiwaniach znalazłam ludzi zajmujących sie taka pomocą,stosowali terapie
Simontona.Zdobylismy też osławiony selol,rozmawiałam z wielona osobami o
terapiach wspomagających,niestety....mijają już,albo dopiero,4 miesiące.A ja
nie moge zapomnieć tych biednych załzawionych oczu,tego niemego
pytania....dlaczego?jak to sie stało??Tatus nigdy ni...
-
Witam.
Wielokrotnie zaglądałam na to forum, choć nigdy nie odważyłam się nic tu napisać.
Mój dziadek zmagał się z chorobą nowotworową trzy lata. Umarł w ubiegłą
niedzielę. Walczył pięknie, bo na samym początku lekarze dawali mu mniej nic
pół roku życia. Spotkaliśmy na drodze wielu życzliwych ludzi i to dzięki nim i
ogromnej woli życia mój dziadek żył o wiele dłużej. Nie znałam człowieka
bardziej pogodnego, który z takim stoicyzmem znosiłby kolejne etapy terapii i
później leczenia palia...
-
Kochani,
Wielkanoc to czas otuchy i nadziei.
Czas odradzania wiary w siłę Chrystusa
i drugiego człowieka.
Życzę Wam, aby Święta Wielkanocne
przyniosły radość oraz wzajemną życzliwość.
By stały się źródłem wzmacniania ducha.
Niech Zmartwychwstanie ,które niesie odrodzenie
napełni Was pokojem i wiarą,
niech da siłę w pokonywaniu trudności
i pozwoli z ufnością patrzeć w przyszłość...
Spokojnych i pogodnych Świąt,
Anka
-
Gdy pisałem temat"jak wszystko sie zaczeło" nie wierzyłem że pewnego dnia napiszę "jak wszystko sie skończyło".Proszę wiec i by tym razem , każdy kto przeżył taką historie napisze jak się skończyło.
Tata od kilku tygodni leżał w domu.W sobote Jego stan znacznie się polepszył,wtedy też właściwie po raz ostatni normalnie rozmawialiśmy.Od czwartu stan Taty się pogorszył.Stracił świadomośc majaczył , ciśnienie spadało a Jego działo coraz bardziej ogarniał złowrogi chłód.Dziś rano Tata zaczął s...