Już dawno powinnam była tutaj zamieścić ten wątek, ale jakoś zapomniałam.
Dość długo borykałam się z lambliami u mojego synka. Byliśmy u wielu
specjalistów, co jeden to mądrzejszy. Leki pomagały, ale na krótko. Z badań
kału nic nie wynikało. Razem z sigvaris próbowałyśmy to świństwo wytępić, ale
leki okazały się za słabe, jednak wyeliminowałyśmy źródło zakażenia,
znalazłam chyba jedynego winowajcę, na niego ziółka podziałały. A ja z
synkiem trafiliśmy na biorezonans do Łodzi.Wcześ...