Kontynuacja wątku nr 1935.
Tak, jestem gdzieś pomiędzy podręcznikowym, może słownikowym cynizmem a
nadwrażliwością (z której jestem leczona, krzywy, ale uśmiech). I to nie
oznacza normalności, to nie jest uśrednienie nastroju. Zdaję sobie sprawę, że
coś się pogubiło. Częściej niestety wybija się cynizm, który "głową" kieruję
w stronę ludzkich (ciepłych) uczuć. Podobno jestem bardziej zdrowa.
?
Nie wiem, czy odpowiedziałam na Twoje pytanie.
Dziękuję za miłe słowa.
A.