Sprawa jest dość prosta. Obok tzw. "Kłamstwa oświęcimskiego" czyli prawa
zakazującego wątpić w historie pisane przez Żydów, należy też wprowadzić
instytucję "kłamstwa feministycznego", które, podobnie - pod groźbą więzienia
- nakazywałoby myśleć, że kobiety niczym nie różnią się od mężczyzn.
Zamknęłoby to usta przeróżnej maści pseudobiologom i pseudo antropologom,
którzy ciągle twierdzą, że jakieś różnice istnieją. Tak jak potencjalna kara
więzienia skutecznie zatkała usta pseudohist...