Ostatnio kumpela pochwaliła sie swoim łupem z second - handu, za komiczna
cene kupiła sobie (sadząc po metce) oryginalny płaszczyk baardzo drogiej
firmy francuskiej. Zapłonęłam zazdrością i polecialam na oględziny do
pobliskiego sklepiku z używana odzieżą. I zachwycił mnie. czego tam nie było!
Za malutkie pieniądze firmowe ubranka dla dzieci, w idealnym stanie, fajne
plaszcze, wszystko na wieszakach, wycenione, bez tego charakterystycznego
zapachu lumpeksów.
Opowiedzicie o waszy...