czy ktos z was zdecydlowal sie na rozstanie-porzucenie kochanej osoby z
powodow tzw. obiektywnych (odleglosc, ewidentna roznica charaktwerow itp).
wlasnie jestem w takiej sytuacji i mam uczucie ze cos tu definitywnie jest
nie tak jak byc powinno.
milosc wszystko zwyciezy - czy to tylko frazes nie majacy pokrycia z
rzeczywistoscia?
pomozcie mi skolowanej i zrozpaczonej poskladac sie do kupy.