-
W zasadzie jeszcze niedawno mogłabym dołączyc się do Waszych utyskiwań na tesciów. Wiele można im zarzucić, potrafią być denerwujący jak zresztą i cała "nabyta" rodzina ze strony męża. Naprawdę nie było kolorowo, wystarczy że powiem, że rok temu własnie z powodu tesciowej fundnęłam sobie kilka spotkań z psychologiem, zresztą za namową mojego męża. Sama teraz nie wiem, czy to te psychologiczne rozmowy, czy moja dojrzałosc, czy jeszcze cos innego - faktem niezaprzeczalnym jest, że dałam sobie s...
-
Czytam forum od kilku miesięcy, najpierw o ciąży teraz o niemowlakach i wreszcie zdobyłam się na odwagę aby napisać. Większość piszących tu mam jest idealna (to nie ironia), ja niestety do nich się nie zaliczam. Najpierw ciąża - palenie papierosów, praca po 10 godzin (nie żebym ją lubiła albo była kimś super ważnym) prawie do samego końca. Poród (oczywiście w znieczuleniu - gdzie ja "hrabianka" bym wytrzymała mimo, że sam poród trwał 4h) - kiedy dziecko się urodziło i położyli mi je na brzuch...
-
Hej Mamuśki !
Mam dziś doła.... Spotkałam po kilku latach koleżankę z klasy - spacerowała z
mamą po parku. Przyjechała z Warszawy ! w odwiedziny na weekend do swej
dawnej dziury !!! Laseczka, ślicznie ubrana, komóra w łapie, balejaż na
główce... A ja obok z wózkiem nieporadna, sińce pod oczami ( od kilku dni, a
raczej nocy kolki ), cyce wielkie, stare dzinsy i nic ciekawego do
opowiedzenia. Skończyłam studia , pracuję , mam męża i dziecko, a mimo to
czułam się jakaś taka szara, ...
-
Jak w tytule - po wszystkim.
Było mi bardzo ciężko. Nie umiem wytłumaczyć dlaczego. To po prostu siedzi we mnie - ten strach o dzieci. Wszystko leciało mi z rąk, co chwilę płakałam. Dobrze, że Ani nie było w domu - nocowała u babci. Jak wróciła miałam już lepszy nastrój i siłę do walki ze swoimi czarnymi wizjami. A skąd ją miałam? No właśnie. Do tej pory jak czytałam posty w stylu: "Dziękuję emamy za wsparcie" to niczego nie czułam - ot, słowa i tyle. Na własnej skórze się przekonałam co...
-
a myslalam, ze jak wyjedzie z tata do tesciow w sopocie to sie wyspie, poczytam, pochodze do kina... a tu nic
tylko caly czas o nim mysle... czy go przytulaja, czy daja dobrze jesc, czy pamietaja o lekarstwach, czy sie
smieje... to jakas paranoja... tak bardzo za malym tesknie... aaaaaaaaa.....
-
U mnie w domu zawsze stawiano na stole miski i półmiski (ew.wazę z zupą), z których każdy sam sobie nakładał, ile chciał. Teściowa natomiast sama wszystkim nakłada i talerze z jedzeniem są kolejno noszone do jadalni (zupa też). Tak jest nawet w świeta. Nie podoba mi się to ze względów hmm estetycznych, a najbardziej dlatego, że nie lubię kiedy ktoś za mnie decyduje, ile mam jeść.
Jak jest u Was?
Joanna
-
Postanowiliśmy z mężem kupić dzieciom z okazji 6XII klocki lego na allegro -
takie na wagę. Po obejrzeniu propozycji stwierdziłam, że dajemy sobie
spokój. Dzieci są małe: 5-latka niezainteresowana niczym oprócz komputera i
1,5-roczniak zainteresowany wszystkim. Myślę, że lepiej zacząć oswajanie z
bardziej "dorosłymi zestawami" od zakupienia konkretnego zestawu a nie całej
kupy klocków, mieszanki technic-sów, basic-ów....itd.
Cóż słowa sobie, czyny sobie...
Okazało się, że mąż z...
-
Strasznie się boję....że znowy moja córeczka będzie musiała iść do szpitala. Wczoraj odebrałam wyniki badania moczu - złe...tak się martwię...Zuzia ma za sobą już 2 dwutygodniowe pobyty w szpitalu i to w ciągu 3 miesięcy...boję się, że to nawrót choroby....boję się, że znowu bedzie się cała trzęsła...że znowy będzie tylko płakała.....że jak tylko zobaczy biały fartuch, to będzie ze strachu az wymiotować.....siedzę teraz i ryczę.......
strasznie się boję!!! A ja nie mogę przy niej płakać!! Boż...
-
mąż mi się wściekł...wściekł się oczywiście na mnie,chociaż powodów miałby pewnie tysiąc innych,ale przecież łatwiej wściec się na coś,na co można mieć wpływ...
punktem zapalnym był jak zwykle bałagan,którego nie sprzątam.zaczęłam nawet wczoraj rozmawiać na chacie na ten temat,ale musiałam szybko przerwać,bo powrócił z pracy gotów wszcząć kolejną awanturę(tak się też stało:nie poskładałam prania a zajęłam się internetem...).
ale zaraz powiecie,że robi ze mnie niewolnice albo cos takiego...a j...
-
mąż mi się wściekł...wściekł się oczywiście na mnie,chociaż powodów miałby pewnie tysiąc innych,ale przecież łatwiej wściec się na coś,na co można mieć wpływ...
punktem zapalnym był jak zwykle bałagan,którego nie sprzątam.zaczęłam nawet wczoraj rozmawiać na chacie na ten temat,ale musiałam szybko przerwać,bo powrócił z pracy gotów wszcząć kolejną awanturę(tak się też stało:nie poskładałam prania a zajęłam się internetem...).
ale zaraz powiecie,że robi ze mnie niewolnice albo cos takiego...a j...
-
Dziewczyny, to już dziś, za niecałe 8 godzin będę w pracy... Buuuuuuuuu, ja nie chcę. Ja chcę zostać z Anią w domu, patrzeć jak umie coraz więcej rzeczy robić, jak się uśmiecha przez cały dzień! Jestem załamana, tym bardziej, ze ta praca kosztuje mnie tyle nerwów. Jak ja to zniosę? Z tego wszystkiego chce mi się ryczeć, wyć. I nawet nie mogę iść na macierzyński, bo nas na to nie stać... Tragedia. Jak przeżyję jutrzejszy (w zasadzie dzisiejszy) dzień, to będzie cud. Idę sobie, bo jeszcze chwil...
-
Dziewczyny, dlaczego nie umiem się cieszyć czasem spędzonym z moim dzieckiem? Dlaczego, gdy jestem od Marty daleko, tęskie za nią niemiłosiernie, ale gdy jesteśmy razem, denerwuję się na nią o byle co? Dlaczego nie chce mi się jej czytać czy z nią rysować? Owszem jestem z niej dumna, nie umiem sobie wyobraźić życia bez tych małych łapek, oczek itd., ale nie potrafię się zwyczajnie cieszyć jej obecnością. Kiedy tylko do kogoś idziemy lub ktoś nas odwiedza z wielką ulgą widzę, jak z tym kimś si...
-
Cześć! Jestem tu po raz pierwszy, do tej pory bywałam na forum "Ciąża i
poród", no a teraz to już na forum "Niemowlę". Mam dwu i pół miesięcznego
synka i cały mój świat przestawił się do góry nogami. Jakby tu zacząć... W
jakim jestem wieku to widac z mojego nicka (hmmm... w sumie nie ma się czym
chwalic, chyba wypadałoby go zmienić...), mam skończone studia, bardzo fajną,
rozwijającą intelektualnie pracę, zawsze dużo czytałam. No a teraz wszystko
mi się odmieniło. Jasne, coś tam ...
-
Załamałam się. Dosłownie mam łzy w oczach...
Ale od poczatku:
Mieszkanie, w którym od roku mieszkam kiedyś przez kilka lat stało puste.
Ktoś tam pomieszkiwał, ale generalnie było ono w stanie permanentnego
remontu, potem przez jakieś 2 lata "weekendowaliśmy" tam, robiliśmy jakieś
porządki. Ze starej zywności zalęgły się robale. Nie wiem, jakieś kasze,
makarony... Swego czasu wszystko powywalałam. Ale trudno było z tym walczyć,
bo w tygodniu nikogo nie było, to paskudztwo rozlazło ...
-
Po ponad czterech latach spędzonych w domu, jutro po raz pierwszy idę do
nowej pracy. No i za przeproszeniem, 'walę w gacie' ze strachu. Przeraża mnie
perspektywa codziennego wychodzenia do pracy i spędzania tam 8 godzin. Do tej
pory nie rozstawalam sie z moja Ulą na wiecej niż 2-3 godziny i naprawdę nie
wiem jak to zniosę. Praca wydaje się być całkiem łatwa i przyjemna, ale w tej
chwili oczywiscie wydaje mi się, że sobie nie poradzę, że nie przedłużą mi
umowy, i generalnie się zb...
-
Mąż (szczęśliwy!) przyniósł mi wczoraj do domu dwie dorodne dynie.
No cóż... Na ptrawach z dyni ja się nie znam. Spróbowałam szczęścia z
krążkiem CD Winiary z 3000 przepisów różnych...
Wybrałam przepis na zapiekankę gruzińską: dynia, jaja, sok z cytryny, ser
żółty, przyprawy.
No i... od wczorajszej kolacji muszę trzymać fason i zjeść cały prodiż tego
paskudztwa, gdyż rodzina zapowiedziała, że nie tknie. Ma rację, szczerze
mówiąc...
Tak więc jedna dynia została prawie zneutral...
-
Witam Was drogie 'ni to samotne ni to mezatki',
Czuje sie zobowiazana rozpoczac nowy watek. Watek bardziej pozytywny, ale
wciaz dotyczacy naszych mezow leniwcow. Mezow rodem z Marsa. Dostalam pare
odpowiedzi, porad, ktore wydaly mi sie szczegolnie madre. A sa to
nastepujace: wychowywanie mezow krok po kroczku (ciutke kazdego dnia),
przydzielenie im zadania stalego, ktore zawsze mieli by wykonywac, by dobrze
wbilo im sie to w pamiec (nie bedzie wykretow, oj nie drodzy tatusiowie!!...
-
Dziewczyny jak spędzacie ten niedzielny dzien? Kościół, obiad u teściów,
spacer i wspolne rodzinne leniuchowanie?
Dla mnie niedziela niestety jest kolejnym dniem bez męża (w pracy) więc
spedzam go w domku. Nie chodzimy na obiady do teściów (mieszkają w innym
mieście) kościół obowiązkowo- chociaż nie zawsze. Wspolnie do obiadu
zasiadamy ok 16, dzieciaki ogladaja tv no i koniecznie odrabianie lekcji(
zawsze zostawiaja pisemne zadania na niedziele:()
-
Jakies 700 metrow od mojego domu,na tej samej ulicy jest agencja towarzyska.
Mijam ja codzien kiedy ide do sklepu lub na spacer. Dziewczyny znam z
widzenia. Obiekt ten nikomu nie przeszkadza, jest cicho i bezproblemowo. Dzis
rano kiedy szlam do sklepu akurat z podworka wychodzila jedna z dziewczyn.
Obok zaparkowany stal samochod a w nim siedziala mloda dziewczyna ale raczej
nie z branzy, taka z niej byla szara myszka z pryszczami na buzi. Z samochodu
wysiadl chlopczyk na oko 4 lat...
-
Mam dosyć, nie radzę sobie z tym wszystkim; nie, inaczej: wiele rzeczy robię,
ale kosztuje mnie to zbyt wiele wysiłku i wyrzeczeń. Dom, dwoje dzieci (Boże,
jak dobrze, że nie musiałam wracać do pracy!!!), rehabilitacja
trzynastomiesięcznej córy (na szczęście tylko obniżone napięcie mięśni nóg) i
cały ten codzienny, monotonny kierat... Mam dosyć. A gdzie ja? Buntujący się,
płaczliwy, kłótliwy czterolatek. Wyprawy z dwójką do przedszkola i z
przedszkola. Mało obecny mąż, bo pracuje....