Byl 16 czerwca 1992, zdaje sie ze czwartek. Krotkie pozegnanie z
najblizszymi i w droge. PKS-em do Lublina, aby zdazyc na pociag do
Berlina.
Kilka miesiecy temu zostalem zakwalifikowany do pracy na Campie w
Stanach. Wiedzialem tylko ze bedzie to gdzies kolo NY. Wylot mialem z
Londynu. Cale szczescie ze Camp oplacal bilet lotniczy i dawal
zakwaterowanie, bo nigdy nie byloby mnie stac na taka wycieczke. Jako
student, piatego roku, ledwo wiazalem koniec z koncem. Moj kumpel z
a...