Kiedy biorę wieczorem moją garsteczkę tabletek, dopada mnie niekiedy
obrzydliwe uczucie,że jestem zakładnikiem przemysłu
farmaceutycznego. Bez tych pigułek popełniłabym wcześniej lub
później samobójstwo. A zatem gdyby jakiś stan wyjątkowy, czy
delikatna klęska żywiołowa i np. braki w zaopatrzeniu- nie żyję.
Cała ja to te choerme pigułki.:-(