Zastanawia mnie taki koncept: z U$A do Europy zasadniczo można tanio
dolecieć przede wszystkim do najbliższej Ameryce (także "duchowo"!) - Anglii
(rzędu $300 r/t w "nieturystycznych" okresach w "krainie deszczowców").
Jeśliby z Anglii można było dolecieć do Polski za aby 200 zł w obie strony +
ileśtam za przejazd z Heatrow na Lutton (i vc-e versa) - czy jaktam ta
dziura z tym GetJetowym-Easyjetowym lotniskiem się nazywa - to może dałoby
się przez to obskoczyć przez Atlantyk za nie...