Na szczęście tym razem utworzono kilka punktów wyborczych, w Hadze,
Amsterdamie i jeszcze gdzieś, gdzie nie pamiętam. Na szczęście, bo
przy poprzednich wyborach parlamentarnych pod ambasadą była
koszmarna kolejka, jak za czasów komuny, i stałam chyba z dwie i pół
godziny (dodam, że ze znudzonym małym dzieckiem). Wybrałam Hagę, bo
w miarę najbliżej, więc po dwukrotnej przesiadce w metrze, podróży
koleją, jeżdzie tramwajem i półgodzinnym spacerze już byłam na
miejscu:D.
Ludzi b...