Przetarł oczy. Słońce wpychało mu się pod powieki z siłą pietnastu pijanych
mamutów. W jego ogromnym mózgu wielkkości piłeczki golfowej słychać było
gromki głos tysiąca skrzatów z Madagaskaru - "Wstawaj, do dzieła!!!". "Jeszcze
pięc minut mamo" szepnął i obrócił się na drugi bok przytulając się do
ogromnego kaktusa z Tajwanu. Coś jednak nie dawało mu spokoju. Zagwizdał na
czajnik i ten zaczął zdawać mu relację z Mistrzostw Kenii w Lepieniu
Śniegowych Bałwanów. Wtedy radosny podmuc...