Piątek, 22 czerwca; dziewiąty dzień spędzony na Krecie. Jak zwykle po
obudzeniu przywitało nas słoneczko i bezchmurne niebo. Wysoka temperatura daje
się we znaki, ale nie na tyle byśmy musieli korzystać z klimatyzacji (i nie
chodzi tu o skąpstwo, bo ta w Georgia-Vicky jest w cenie apartamentu). Na
razie wystarczają nam pootwierane okna, a raczej drzwi balkonowe. Zapewne
czytając co dzień o naszych śniadankach na tarasie i wyciskanych pomarańczach
macie już tego dosyć, ale nam w ogóle si...