Moim zdaniem wyjazd z ulicy jednokierunkowej podporządkowanej na główną (z
ulicy, podkreślam, nie z jakiegoś parkingu czy czegoś takiego) to też
skrzyżowanie, i obowiązuje na nim zasada: "nie wolno wjechać, jeśli nie
będziesz mógł zjechać". Więc jeżeli ci jadący główną zatrzymują się np.
wskutek świateł, korkując wyjazd/wjazd z/na podporządkowaną, to łamią
przepisy. A jak ostatnio otrąbiłem gościa za (po raz 10ty) taką akcję, to
mnie "oFUCKnął". Miałem rację? Czy on?