Przeciwna byłam tym wszystkim wynalazkom, ale wszystkie baby tak zachwalały,
że gdy mała dostała zapalenia oskrzeli i ciekło jej z nosa, dałam się w końcu
skusić, tym bardziej, ze lekarka poleciała. I co? I gooowno!!! W dzień jest
ok, katar zanika, za to w nocy horror. Młoda nie śpi, dusi się, nie może ssać
smoczka ani jeść. Próbowałam użyć Fridy, to mi mała takich spazmów dostała, że
następnego dnia sąsiedzi wilkiem na mnie patrzyli, pewnie myśleli, że katuję
dziecko. Mała się wije jak...