Dziwne, ale jakoś do mnie nie dotarło, że Liverpool był ESK, chociaż od dawna
kojarzę go z miejscem, w którym powstał najsłynniejszy zespół świata The
Beatles i w którym jest znany klub piłkarski. Wydaje mi się, że zawsze było to
miasto bogate i atrakcyjne do którego zjeżdżali turyści, a wśród nich nawet
dobiegł do niego nasz maratończyk Kazimierz Musiałowski i wydał książkę "764
kilometry dla The Beatles".