Wątek o pijaństwie harcerzy strasznie mną wstrząsnął (przynajmniej jak wódka
Bałtyk)! A czy spotkaliście się z pijaństwem belfrów lub wykładowców?
Ja miałem paru wiecznie uwalonych. Najgorsi byli ci od warsztatów (kończyłem
Technikum Budowy Silników Rakietowych). Pili od 8:00, czasami nie wychodzili ze
swojego kantorka przez trzy dni. Flakony donosili im uczniowie! A u Was?
Pozostaje poza sporem, że to zakompleksiony dupek. Ale to żaden przeciwnik,
żeby go zwalczać. Jeżeli już, należy poszukać ciekawszych osób z którymi można
nawiązać ciekawą polemikę nie tylko na poziomie "klonów" i "pedałów".
Hej.