Zwracam się do Tatusiów. Bo u nas zasada jest taka, że wieczorwm karmię
małego, odkładam wychodzę. Sam zsypia. Ale czasem mu odwala i się drze. Jak
wchodzi mój mąż, to mały wpada w histerię, a u niego na rękach jest już
koniec. Więc ja muszę zawsze go uspokajać. Biorę na ręcę , chwilę noszę, nie
karmię, odkladam i zasypia. Niby mąż robi to samo a skutek tak różny. Dodam,
że generalnie synek ojca uwielbia. Może macie jakieś tajemne, męskie metody na
usypianie, które mój mąz mógłby usku...