-
Nie moge sie powstrzymac i musze was zapytac.
To forum jest uzupelnieniem innych na ktorych duzo czytam i pisze (nie
Polskie, ale to nie ma znaczenia). Czytalam miedzy innymi, do czego zdolne sa
zazdrosne dzieci (o zgrozo, nie tylko przyrodnie).
Ostatnio pisala "macocha", ktora ma z "urzywanym mezczyzna" 3 letnia
dziewczynke; jak przyszly do nich dzieci meza (9 i 11) w odwiedziny, to z
zazdrosci (bo wszyscy mowili na dziewczynke aniolek (blad loczki)), obciely
jej wlosy prawie do ...
-
Tak sobie mysle i wydaje mi sie, ze mezczyznie chyba latwiej jest
zaakceptowac, polubic dziecko partnerki z poprzedniego zwiazku, niz kobiecie
polubic pasierby. Nie wydaje Wam sie? Dziecko jest przewaznie bardziej
zwiazane z matka niz z ojcem, jakby bylo niemal jednoscia z matka. Natomiast
dla macochy dziecko partnera bedzie dzieckiem innej kobety w pierwszej kolejnosci.
-
Witam Was bardzo serdecznie
juz od jakiegoś czasu funkcjonuje z mężczyzną który ma dziecko ze swoją byłą z którą był długo długo (chory i tokyczny związek...było mineło). Ja znałam mojego obecnego partnera juz wczesniej bo razem studiowaliśmy w czasie kiedy urodziło się mu dzieciątko. Potem nasze drogi rozeszły się na całe 3 lata prawie zero kontaktu każdy swoje zycie...i pech trafił, że znowu się spotkaliśmy i zaiskrzyło. Czemu pisze pech penie się zastanawiacie...mimo bajkowych chwil zaczy...
-
2 lata temu gdyby ktoś mi powiedział, że napiszę taki post umarłabym ze
śmiechu, lub wydrapałabym oczy, nawet pół roku temu bym temu zaprzeczyła..
a jednak
po prostu mi smutno, tak po macoszemu smutno
wczoraj była komunia syna NM, exiara zabroniła mi nawet w kościele się
pojawić, więc spędziłam dzień w domu
i smutno mi, ze nie widziałam się z Młodym, że mu nie złożyłam życzeń
osobiście, że prezent musiałam przekazać przez NM.
wszelkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że "za c...
-
Witajcie, czasem podpisuje sie na tym forum - rzadko zakladam watki. Tym razem zapytam sie, jako rzucilo mi sie w oczy, ze przebywajace tu macochy wina za rozpad ex zwiazku swojego misia obciazaja zawsze ex partnerke. Ja w zwiazku z tym mam pytanie, czy jest tu jakas, ktorej mis ni byl: zdradzony, porzucony, odepchniety, samotny, niezrozumialy itd.
Ja odeszlam od swojego bylego meza. Nie do innego, ale do LEPSZEGO zycia w dwojke z corka. Bez strachu, pomiatania, krzykow...Po kilku latach poj...
-
Witam macochy i nie tylko. Zauważyłam kilka nicków z "samodzielnej mamy"...
Niektóre wiedzą, że związałam się z żonatym mężczyzną.
Ma dwójkę dzieci, jest w trakcie rozwodu.
Zajmuje sie nimi bardzo często: rano odwozi do przedszkola wieczorem (5x w
tyg.)kładzie spać.
Ale nie o niego chodzi...
Chodzi głównie o jego córki (6 lat i 1/7 roku).
Jeszcze nic o mnie nie wiedzą i nie wiem, czy powinny a jeżeli tak to kiedy?
Jego żona nie pozwala na to, żeby je brał do nas, ale czy ja sama chcę...
-
Witam! Jestem macochą, mającą coraz większe problemy nie tylko z dzieckiem
(dla którego jestem macochą), ale i z jego ojcem. Mam coraz większą pewnosć,
że wiele złego dzieje sie nie przez te dzieci, ale przez ich rodziców (bądź
rodzica). Jak tu już ktoś pisał dzieci są tylko dziećmi. Ja na samym początku
wspólnego mieszkania bylam super kumpelka, co to i na lody dała i wszędzie
zabierała, naiwnie sądzac, ze jak dziecko mówi, ze ma odrobione lekcje to
jest to prawda. Później byłam ...
-
A moze wszystkie sa bylymi macochami?
Bo jak inaczej tlumaczyc te cisze na forum?
-
Jestem tu pierwszy raz, zdziwiona, że pewne sytuacje z mojego życia, które
uważałam dotąd za dziwne i pozbawione logiki, spotykają też innych:)
Mojego (ex)partnera poznałam kilka lat temu.
Bida z nędzą, "porzucony"- jak wówczas opowiadał przez dziewczynę, z którą
miał 3-letniego synka.
Dziewczyna była juz w kolejnej ciąży z kimś innym więc całą sytuację uznałam
za moralnie czystą, a instynkt opiekuńczy, a także to, że sama po nieudanym
związku bardzo potrzebowałam czyjegoś "kocham c...
-
Moj przyjaciel ma czterolatka, ktory tydzien jest u nas i tydzien u mamy. Maly
mial rok, kiedy sie poznalismy, co na pewno ulatwia sprawe. Na poczatku nie
angazowalam sie za bardzo, potem bylam kumpela do zabawy, a od kiedy
zamieszkalismy razem dwa lata temu stopniowo przejelam czesc obowiazkow.
Wlasciwie tak naprawde fajnie zrobilo sie jakis rok temu, po pierwszych
dluzszych wspolnych wakacjach. Wczesniej tez bylo ok, ale mialam wrazenie, ze
daje z siebie za duzo i zbyt malo otrzymuje ...
-
No drogie macoszki widze, ze weekend zawital i wszystkie problemy znikly:-)))
Wizyty pasierbiatek?, co??
Moje pasierbiatka wlasnie sa od dwuch dni, i od dwoch godz. usypiane sa przez
mojego M., a ja zkorzystalam z tego czasu i do was pisze:;-)
Ja i moj M jestesmy zajeci praca od ok. 9:00 do ok. 18:00 godz.. Ja wszesniej
przychodze z pracy, gdyz pracuje ok 8,5 godz. a moj M powyzej 10!!! godz, wiec
nie ma czasu wieczorem na setymenty:-)
Zostaje nam wlasnie weekend na nadgonienie...
-
Witajcie Macoszki!
Chciałabym podzielić się z Wami moim radosnym smutkiem.
Otóż jestem w 4 m-cu ciąży i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa!
Tym bardziej, że z powodu ciągłych problemów z córką mojego M nie
zapowiadało się, iż w najbliższej przyszłości zechce On się
zdecydować na naszego dzidziusia. Dodam, że mój M ma lat 41, a ja
niedługo 38, więc odwlekanie takiej decyzji jest dość ryzykowne,
żeby nie powiedzieć - nierozsądne.
No, ale stało się ;-)) Ja zobaczywszy 2 kreski...
-
obawiam sie ,ze w moim przypadku zadnych,kto czesto bywa na forum moze
przypomina sobie moje posty,kto nie to pokrótce;całodobówka,4 dzieci[2 swoje,2
partnera wdowiec]
czy nie powinno zaswiecic mi sie w głowie swiatełko jesli słysze w sytuacji
gdzie jego dziecko jest bardzo niegrzeczne,aroganckie wobec mnie do tego
stopnia ze doprowadza mnie do płaczu,ze cyt,ja -dlaczego on jest taki wredny?
oooooo nie masz prawa tak o nim mówic.Koniec.Mam prawo
sprzatac,opiekowac,nadskakiwac,kochac j...
-
chętnie wymieniłbym poglądy i doswiadczenia.pozdrawiam!
-
a w szczegolnosci Monik i Magdzie (bo moze sa jeszcze jakies, co sie nie ujawnily?) zycze wszystkiego dobrego na nowej drodze. swietej cierpliwosci, ciepelka rodzinnego i samych milych niespodzianek. no i powiedzcie tym facetom ode mnie, ze maja wyjatkowe szczescie, ze na Was trafili ;-)))
sciskam, a wieczorem wzniesiemy zdrowie mlodych par jakims godnym trunkiem.
-
Moi mili,
Sytuacja typowa dla ludzi z tego forum: On, moj obecny maz, ma corke z
poprzedniego malzenstwa. Ja mam takze swoja przeszlosc w postaci bylego meza
i terazniejszosc w postaci syna z tamtego zwiazku. Dzieci maja uregulowana
sytuacje jezeli chodzi o kontakty, alimenty i na ogol nie przysparzalo to
klopotow. Moj syn jezdzi do swojego taty co drugi weekend i pomimo, ze ja z
jego tata raczej nie wymieniam zadnych innyv\ch od dziendobry i dowidzenia
slow, uwazam ze uklad jest...
-
Taki wątek plotkarski zakładam :)
W ostatniej "Pani" jest fajny artykuł o życiu Magdy Goebbels.
Otóż mając 17 lat wyszła pierwszy raz za mąż za starszego o ponad 20 lat mężczyznę i stała się macochą dla jego dwóch synów.
Z jednym z nich łączyły ją tak seredeczne stosunki, że młody człowiek niemal się w niej zakochał, ale trzymała go na dystans.
Niestety/stety pruski dryl i chłód emocjonalny męża nr 1 popchnął ją do rozwodu, a potem męża nr 2. I tak podpisała na siebie wyrok.
PS: Ja...
-
Czasami zdarza sie tak, że macocha i ojciec dzieci też się rozwodzą. Czy
słyszeliście, aby macocha po rozwodzie utrzymywała kontkat z dziećmi ex-męża?
-
dziś wątek niemacochowy zakładam;)
Daleka znajoma zagadneła mnie ostatnio z oburzeniem, czemu jeszcze siedzę w domu z niemowlakiem, zamiast wracać do pracy. Ona sama miała dość już po macierzyńskim i szybko podrzuciła dzieci dziadkom, chcąc wrócić do kariery.
Ja od początku planowałam, że jak się junior urodzi, to robię sobie przerwę na czas z dzieckiem. Nie mamy babć do pomocy, malucha niani z pewnych powodów nie zostawię jeszcze teraz na stałe. Jestem na wychowawczym.
Wiecie, rozu...
-
Moja siostra ma 21 lat i niedługo chyba wyjdzie za mąż. Jej narzeczony ma 7-
letniego synka, który mieszka z babcią (ojciec pracuje w innym mieście m.in.
w nocy, biologiczna matka nie nadaje się do swojej roli - kolejne dziecko z
kim innym zostawiła w szpitalu), ale planują oczywiście zabrać chłopca do
siebie jak tylko będą mieli warunki (czyli ślub i coś wiecej niż pokój w
akademinku).
Wiadomo, rodzina się martwi - jak ona sobie da radę?
Jak to było u was?