Ja tego nie rozumiem - jak to możliwe, że te wszystkie mniej lub
bardziej "markowe" młodzieżowe sklepy typu Reserved, Kapahl, C&A, H&M, Troll
etc. cieszyły się taką popularnością sprzedając ciuchy, które w większości są
sztuczne (nylon, akryl, poliamid...) i moim zdaniem - po prostu nie do
noszenia - i to w dodatku po takich cenach? ALbo człowiekowi jest w tym
gorąco, albo zimno, albo się gniecie, albo za chwilę robi się z tego niezła
szmata. Np. 59 zł za bluzeczkę letnią z krótki...