Zvonareva - Azarenka. Nudno nie było. Aza kilkakrotnie wyrywała do przodu, Zvo doganiała. Rosjanka nawet w pewnym momencie już już próbowała cholery w swoim dawnym stylu dostawać, ale jakoś ogarnęła się i zwalczyła pokusę. W tiebreaku Zvo odskoczyła na starcie i złapać się nie dała. W drugim secie znów Zvo goniła i znów końcówka dla niej. Waleczności obu pań odmówić nie można, widać było, że strata choćby jednego punktu wielką im przykrość sprawiała i nie szczędziły sobie niczego. W sumie moc...