Czy w sposób obiektywny może się wypowiadać członek rady nadzorczej
instytucji żywotnie zainteresowanej nowym źródłem gotówki na jeszcze
wspanialsze siedziby i nowe przywileje dla całej swojej wierchuszki ?
Czy można go, droga "Gazeto" anonsować jako eksperta ?
Pytania raczej retoryczne.
Cały problem z ustalaniem pensji urzędnika jest taki, że jeżeli zostałyby
uwolnione, to zaraz wszyscy znajomi królika dostaliby podwyżki, a dla
fachowców i tak by zabrakło.