-
A swoje uwielbiam.
Nie mam serca do żadnego innego dziecka, albo je ignoruję, albo zmuszam się do
bycia miłą dla dzieci w mojej rodzinie czy znajomych.
Wcale mnie nie dziwi, że ktoś nie lubi krzyczących dzieci w samolocie (też nie
lubię), w knajpach, albo dotykających brudnymi łapami .
-
To nie jest łatwa praca i zatrudnianie się jako niańka z braku innej
pracy jest nieporozumieniem.
dziecko.onet.pl/15155,0,0,niania_na_podsluchu,1,artykul.html
-
O ile są na tym forum wpisy dotyczące dzieci, o tyle chyba nie same
dzieci nas mierżą co zachowanie ich rodziców. Mylę się?
-
Jeśli ktoś tego nie zauważa, to czas do lekarza.
-
i kobiet, które wstydzą się przyznać, że nie mogą mieć dzieci. Żal
mi Was, ale tylko trochę. Strach pomyśleć, żeby takie ... miały
wychowywać dzieci. Naprawdę dobrze,że ich nie macie i nie lubicie,
oby tak dalej i trzymajcie się z daleka od naszych CUDOWNYCH DZIECI.
-
to ich nie ma!!!Po co? Podziwiam za rozsądek.Dzieci powinny się
rodzić tym,którzy na nie czekają.Najgorzej,gdy są ciężarem.
-
nie lubię dzieci. Denerwują mnie. Porozmawiac z nimi o niczym nie mozna.
Najgorsze sa takie przemądrzałe smarkacze. Mamusie dumne jakie to ich
dzieciatka rezolutne a mi sie wszystko przewraca w srodku. Albo siedzi taki z
buzią rozdziawioną i sie gapi... (widziałam i mi utkwiło:)) nie lubię, nigdy
nie lubiłam i nie polubię. Jest jeden wyjątek(potwierdzajacy regułę): mój
syn:)
-
Mam zasadę w życiu, że nie przyjmuję myśli, że nie lubię, jak nie
sprawdzę. Moje dziecko musiało spróbować nową potrawę i dopiero
wtedy mogło powiedzieć nie lubię, wkurzają mnie krytycy, którzy
mówią, że książka jest marna a jej nie przeczytali, dla dziewczyn,
które nie lubią dzieci polecam pobawić się przez 2 dni w opiekunkę
do dziecka i potem napisać na forum, sprawdziłam naprawdę nie lubię
dzieci... wy po prostu nie znacie dzieci
-
chyba sam musiał być nieszczęśliwym dzieckiem:( Nie rozumiem... To jak nie
lubienie kawałka siebie. Każdy po części jest nadal dzieckiem. Pierwiastek
dziecięcości w nas to beztroska, radość, szaleństwo. Jak można tego nie lubić.
Moim zdaniem nie każdy musi chcieć mieć dzieci, bo ludzi na świecie jest dosyć
i faktycznie niech rodzą te, które lubią wychowanie i się nadają.
Ale pisanie o nielubieniu dzieci świadczy moim zdaniem o jakiś problemach z
akceptacją siebie...
-
na bardziej poprawną politycznie?
-
Zastanawiam co to znaczy nie lubić , jakie sa tego konsekwencje ?
Przychodzi mi do głowy parę sytuacji:
- tego kogo nie lubimy to unikamy , ktoś kto nie lubi dzieci ich
unika , jak również zapewne rodzin z dziećmi.
- tego kogo nie lubimy temu nie pomagamy, zatem osoba nie lubiąca
raczej nie będzie pomagać płaczącemu dziecku, kto wie może będzie
nawet zadowolona że jest z jakiegoś powodu nieszczęsliwe.
- tego kogo nie lubimy szybciej oczernimy niz pochwalimy - osoby
więc nie lubią...
-
Najpierw chciałbym pogratulować założenia tego forum. Miło zobaczyć, że wiele
osób myśli podobnie. Nie mieszkam w jakiejś zabitej dechami wsi, a w dużej
aglomeracji (górny ślask-zagłebie), a mimo to praktycznie nie spotykam kobiet,
które nie lubią dzieci. Mężczyźni owszem, zdarzają się, ale do chwili wejścia
na to forum miałem wrażenie, że prawdopodobieństwo spotkania kobiety nie
lubiącej dzieci konsekwentnie (również nie chcącej ich mieć) jest zbliżone do
znalezienia na chodniku bankno...
-
Witajcie, weszłam na Wasze forum z przypadku i zostałam z ciekawości,
przeczytałam dużo tematów i doszłam do wniosku że nie macie nic przeciwko
dzieciom tylko zwykłemu chamstwu, czy to ich rodziców czy tych dzieci które
dopiero się uczą co jest dobre a co nie lub dzieciom którym ciężko się
przyzwyczaić do tych zasad i je stosować.
Jestem mamą Juli-5 lat i Mateuszka-4 latka, jeśli chodzi o Julę to czasami
mnie samą zaskakuje jak sobie uzyskuje uśmiech (taki prawdziwy) u prawie
wszystkic...
-
Dlaczego forum " Nie lubię dzieci" jest w dziale "Dziecko" ?
Czy ktoś zna na to jakieś logiczne wytłumaczenie ?
-
nie znoszę dzieci, przeraża mnie wizja ciąży i porodu i dziecko jawi mi się
jako przeszkoda w życiu - czy są wśród Was takie kobiety, które też tak
uważają - bo zaczynam wierzyć, że jestem niezupełnie normalna
-
starych ludzi. Smierdzą. Przypominają samym swoim wyglądem, że też się
zestarzejemy. Psują wrażenia estetyczne. Wolno chodzą i tym przeszkadzają.
Niedosłyszą i są przez to uziężliwi. Gorzej prowadzą samochody - mają kłopot z
refleksem i stwarzają zagrożenie. Szybko się męczą i obrzydliwie sapią. I mogę
tak w nieskończoność wymieniać co mnie w nich drażni, denerwuje i mierzi. W
związku z tym postuluję by starych ludzi - tak +50 nie wpuszczać do
restauracji, sklepów, kin, autobusów, pocią...
-
Witam wszystkie panie,ktore nie lubia dzieci!Oczywiscie kazdy ma prawo do
swoich odczuc i wynikajacych z tego wyborow.Jesli wiec nie lubicie dzieci,nie
czujecie ,aby to moglo sie zmienic,to zabezpieczajcie sie na tyle,zeby NA
PEWNO nie zajsc w ciaze.Dzieci powinni miec ludzie,ktorzy beda umieli byc
kochajacymi rodzicami.
-
Dzieci nie kocham, nie lubię, nie szanuję, nie chcę ich mieć. To mój
wybór, coraz bardziej świadomy, z którego skutków z roku na rok
coraz bardziej się cieszę.
Jestem człowiekiem szczęśliwym - między innymi właśnie dlatego.
Uprzedzić warto domorosłych psychoanalityków i ich typowe
podejrzenia:
1. Nie wynika to z mojej niedojrzałości, ale odwrotnie - im jestem
starszy, im więcej wiem i czytam, im więcej tego widzę wokół siebie,
tym bardziej ich nie cierpię. Może właśnie dl...
-
Jak w temacie.
Bardzo. Nie wiem jak mam sobie radzić z tą traumą.Każdy lubi sałatki,uważa się
powszechnie,że są bardzo zdrowe i należy je jeść (do obiadu albo solo),a ja
ich poprostu nie znoszę (nie zależnie od rodzaju,surówek też nie znoszę).
Bardzo źle się z tym czuję,w knajpie dookoła wszyscy zamawiają sałatki,a ja
nie potrafię się do nich przekonać.W domu robię sałatki dla męża,ale sama nie
jestem w stanie ich tknąć mimo,że są smaczne i świeże.
Jestem otoczona przez fanów sałatek,k...
-
Macie mezow ktorych kochacie, fajne prace, duzo zainteresowan,
przyjaciol itd. Tylko ta wizja posiadania dziecka straszy was po
nocach... Czy zadna z was naprawde nigdy nie pomyslala ze ten maly
rozwrzeszczany bachor (zreszta jak dlugi rozwrzeszczany? dwa lata?)
wyrosnie kiedys na fajnego nastolatka, potem doroslego,partnera do
rozmow, smiechu, jeszcze jedna osobe do pokochania. Przeciez to nie
koszmar, to dopelnienie zycia, dzielenie sie miloscia z jeszcze
jedna osoba. Co w tym ...