Wracam z pracy styrany,
Robie co mam najpilniejszego, karmie zwierzaczka, po czym on kladzie sie na
moich nogach, glowa miedzy kolanami i cale swoje cialo ma rozluznione....
Mam wrazenie ze czuje sie bezpiecznym, wyluzowany i oddany swemu opiekunowi.
Ale wiem, ze w tym momencie jest moim wiernym przyjacielem!
Moja kochana shelti tez to wie!
Czy dla tej jednej chwili jestesmy zdolni znosic trudy opieki nad naszymi
zwierzakami?
Czekam na Wasze zwierzenia...
Pozdr.