-
Rozpoczął się okres pielgrzymek do Częstochowy. Nigdy nie rozumiałem
sensu tych czynności. Ludzie idą pieszo, ponoszą ogromny trud
mierzony bólem nóg. Bóg jest wszędzie, chcemy oddać mu hołd, to po
co idziemy tyle kilometrów pieszo do jakiegoś obrazu namalowanego
ręką ludzką? Podobno ten obraz czyni cuda, niby jaką mocą?
Tyle ludzi traci energię, którą można by poświęcić na użyteczne
czynności. Czy Bóg wynagradza ten poniesiony trud chodzenia?
A jak ktoś pojedzie swoim samochodem...
-
Proponuję ciekawy temat, w oparciu o artykuł "Nie znalazłem tam Boga"
www.dlajezusa.org.pl/dj/content/view/513/99/
o religijności pielgrzymkowej;
Autor artykułu kilkakrotnie brał udział w pielgrzymkach do La Sallete,
Lourdes i Fatimy; poznał 'obajwienia, ich sprzecznośc z charakterem Marii,
matki Jezusa oraz z nauką Jezusa, przyjrzał się handlowi dewocjonaliami i ...
w końcu zaweierzył swoje życie ... nie Maryji, lecz Jezusowi.
Pielgrzymki kształcą.
-
Co prawda ten burzliwy czas już mamy za sobą, ale jestem ciekaw.
W tym roku w niektórych miejscowościach trudno było znaleść nocleg, muszę
przyznać trudniej niż w poprzednich latach.
Jako że jest tu wielu protestanów - moje pytanie.
Czy przyjeliście, czy bylibyście gotowi przyjąć na nocleg pielgrzymów idących
na Jasną Górę ?
-
Wczoraj miałem zaszczyt odiwedzić Jasną Górę. Nie będę się rozwodził na temat
przeżyć z tym związanych, po za jednym, naprawdę niepozytywnym.
O godzinie 6-tej rano jak zawsze nastąpiło poranne odsłonięcie obrazu.
Tuż przed tym, zorganizowanej grupie pielgrzymów z pewnego miasta
udostępniono wejście bliżej obrazu, za kratę. To co w tym momencie zobaczyłem
przeraziło mnie, stado "katolików-fanatyków", które chyba po kilkudziesięciu
latach stałego pobytu w lesie, przywiezione do Często...