-
nie wiem czy to zbagatelizować, czy reagować - ale jak?
to że dziecko goni gołębie - nie przeszkadzało mi to nigdy (dopóki nie kieruje się w stronę ulicy ;) ale nad tym pracujemy i są pozytywne skutki ;) )
jednak to, że:
- do niedawna mieliśmy psa (oddałam w dobre ręce ze względu na moją astmę) - gonił ją, drażnił...
- wchodzimy np. do sklepu zoologicznego, pokazujemy mu zwierzęta, a on nagle uderza w akwarium, klatkę itp.
no cóż, tłumaczę, tłumaczę i jeszcze raz tłumaczę... ostatnio ...
-
Moja 2-letnia córeczka jest raczej wesołą dziewczynką ale jednak
często bawi się że płacze. Przychodzi np. do nas udając że płacze
pokazuje że coś ją boli, każe nam to miejsce pocałować i podmuchać.
Często też bawi się że płacze lalka i wtedy trzeba lalę przytulać.
Jest też bardzo wrażliwa na cudzą krzywdę, gdy na placu zabaw widzi
że jakieś dziecko płacze to od razu przerywa zabawę i obserwuje to
dziecko do chwili aż się uspokoi, jeśli to dziecko jest na
wyciągnięcie rączki to ...
-
Mój 7latek nigdy nie był skłonny do przesadnego "rozpaczania" że coś nabroił ale ostatnio coraz bardziej niepokoi mnie fakt że gdy zrobi coś złego w ogóle go to nie interesuje. Podchodzi do tego - stłukłem to się posprząta, zepsułem no to trudno, a gdy ostatnio pobił starszego od siebie chłopca to był dumny że jest silniejszy. Mówi "przepraszam" ale to słowo nie ma dla niego znaczenia i nie przekłada się na jego późniejsze zachowanie bo potrafi znowu zrobić coś złego.
Widzę że nie jest mu pr...
-
Witam,
Jestem mamą 9cio miesięcznej Oliwki. Córcia jest bardzo żywiołowym dzieckiem -nie wysiedzi w spokoju ani chwili - nawet przy karmieniu musi machać nóżkami, coś trzymać w rączce, interesuje się wszystkim. Bardzo sprawnie raczkuje i chodzi przy meblach, wszędzie jej pełno. Do tego stale wymaga mojej obecności przy sobie. Żeby zabawki się jej nie nudziły, podzieliłam je na dwa zestawy, które wymieniam - wtedy ciut dłużej się nimi interesuje. Prócz tego staram się nie ograniczać jej po...
-
Jestem matką dwu letniego chłopca. Niestety z powodów zawodowych nie
opiekuje się synem. Jest z moimi rodzicami. Widzę dziecko tylko w
weekendy. Próbowałam, żeby z żłobkiem, niestety nie znosi tego
miejsca - woli byc z babcią. Nie wiem czy krzywdze go tym, że
jesteśmy daleko od siebie. Mam ogromne poczucie winy, ciężko mi z
tym żyć. Wiem, że jestem złą matką, ale w weekendy robię wszystko,
żeby tą rozłąkę wynagrodzić.
-
moja córeczka ma 2,5 roku, do 3ch miesięcy mieszkamy same
spotyka się z ojcem 2,3 razy w tygodniu
wiele razy zetknęłam się z radą, by dziecku mówic jak najczęściej,
że rozwód rodziców nie jest jej winą
- ale czy tak małemu dziecku nie zrobi bałaganu poruszanie tematu
winy? czy w maszej sytuacji to mówić, juz mówić i jak to mówić?
uznać, że w tej malutkiej główce już roi się poczucie winy? czy
powoli obserwować podejmowane tematy przez dzieckoi wtedy wkraczać?
tylko raz zdarzył...