-
Uwaga na sarny na zakopiance. W rejonie rozjazdu w Głogoczowie jest sporo lasków i tam się trzymają. Uderzenie w sarnę może nieźle pokiereszować auto.
-
Bratowej wpadła pod koła sarna. Niestety, jechała za wolno, aby sarna zginęła
na miejscu. Dojechała parę metrów do domu i akurat z drugiej strony
podjechałam ja z moim facetem. Dziewczyna się rozpłakała, bo sarna żyje i
"płacze", więc aby się nie męczyła, mój facet i brat zaoferowali się ją dobić.
Nie dobili, bo sarna po za rozerwaną skórą w pachwinie i chyba złamaną nogą
nie wyglądała na stan agonalny, a chłopaki nie mieli serca dobić całkiem
przytomnego stwora. Co robić ? Dzwonimy do ...
-
posadzić za coś takiego to mało.
Dodałbym obowiązek chemicznej kastracji takich ludzi aby uniemożliwić rozplenianie takich genów.
-
zalacznik.wp.pl/02/d681/image001.jpg?p=3&t=image&st=jpeg&ct=QkFTRTY0&f=image001.jpg&wid=17083&POD=1&type=NORMAL&zalf=Nowe&tsn=126649003820185303&sid=a435bc9f515acb1334e3255fd92e7038
-
bando morderców, płot załatac patałachy, to wam daniele nie będą w szkode wchodzić!!!
-
[']
-
Prezydent Miasta Radom i radni powinni wreszcie rozwiązać problem psów bezdomnych i znakowania psów przez właścicieli.
-
Bo przesadzał i ktoś go podkablował. Gdyby kłusował dyskretnie, np. tylko w nocy lub wcześnie rano, to nigdy by go nie złapali.
-
I slusznie. We łbach się ludziom przewraca, okazuje się ze nawet policjanci dostali głupawki.
Bezmyślne babsko powinno jeszcze zapłacić solidny mandat.
Mało było przypadków pogryzienia przez psa bez kagańca?
Co robił pies bez smyczy w lesie, na polu? To środowisko w którym mają się czuć bezpiecznie dzikie zwierzęta. Chyba że wolimy je oglądać wyłącznie w zoo.
Jestem synem leśnika, i za czasów jak mieszkałem na leśniczówce, myśliwy za odstrzał wałęsającego sie psa lub kota dostawał nagro...
-
No i co dalej z sarenką, przecież mamy poniedziałek. Uratowali ją w lecznicy czy zjedli? Ech Gazeta..
-
Wczoraj brat miał kolizję z sarną. Pozostaje kwestia odszkodowania. Czy przysługuje jakiekolwiek odszkodowanie? Policjanci powiedzieli, że przysługuje tylko w przypadku kolizji z łosiem lub niedźwiedziem. Czy faktycznie tak jest, czy może "nie mówili całej prawdy"? A jeśli należy się odszkodowanie, to od kogo: zarządcy drogi, czy nadleśnictwa (teren praktycznie niezalesiony i nie było znaku ostrzegawczego o dzikiej zwierzynie)?
-
A mnie w zeszłym roku na Słowacji jeleń wybiegł przed maskę, ale udało mi się zahamować. Dlaczego o tym GW nie pisała...?
-
no szlag by to trafił! tak to jest, jak się nie zna zwyczajów zwierząt i chce
się "pomóc". sarny zostawiają swoje małe w dziwnych miejscach kiedy same
chodzą szukać pożywienia. a ludzie przestraszeni, że znaleźli małą sarenkę
zabierają ją do domu. wyobraźcie sobie teraz co czuje mama-sarna, jak wróciła
i nie ma jej dziecka...
-
A raczej pomysł przeciw sarnom. Ma króraś bujną wyobraznię?
Bo już nie wyrabiam, dziś w nocy załatwiły mi następne drzewko, france jedne. Ogród mam nieogrodzony, długo jeszcze tak będzie, bo jest dośc duży. Niektóre drzewka zabezpieczyłam taką lipną siatką ogrodową, ale nie wszystko się da, a wygląda to nie bardzo
-
co zrobić jak się potrąci sarnę, jelonka czy kozła, nie znam sie na tych
zwierzaczkach.
jechałam nocą dosc powoli przez las ok. 70km/h i nagle 2 sarenki, pierwsza
przebiegła, wiec przyhamowalam ale druga walnęla mi w tylne, boczne drzwi. nic
się jej nie stalo. zahamowalam. w lusterku widzialam jak sarenka wstaje z
jezdni i kustyka do lasu, potem juz pobiegla zwawo.
ale gdybym ja zabila, to co mam robic? do kogo dzwonic?
wiecie, to straszne przezycie... uwazajcie w lesie, zwlaszcza ja...
-
Ostatnio jadąc przez Polskę zaczęłam się zastanawiać jak kierowcy
reagują na znaki: zwierzęta gospodarcze, zwierzęta dzikie.
Co robicie widząc taki znak. Tylko zwalniacie?!
K.
-
"Sarna z sarną" - jakto tak?
"Sarny rzeczywiście żyją w ogrodzie botanicznym od kilkunastu lat. Dopóki było ich mało, nie przysparzały kłopotów. Ale w doskonałych warunkach zaczęły się szybko rozmnażać."
-
amorze powiecie zczego tacy ludzie maja rzyc skoro cierzko oprace pociagi polikwidoeane autobusy terz na recepte niekarzdego stac na samochud aby dojerzdzac jesili nawet ta prace znajdzie taka moja opinia
-
od dwoch tygodni przd domem naprzeciwko mojego lezy sarna, padla w
czasie mrozow, nikt nie chce po nia przyjechac, ani gmina ani straz
miejska,ani nadlesnictwo, firma ktora zajmuje sie wywzem padlych
zwierzat mowi ze ma samochod w warsztacie,
kto ma obowizek zabrac zwierze?
-
Bujda.
Każde zwierzę może sobie zapolować. Nie tylko leśnicy z Białowieży.