Właśnie wróciłem z połrocznej pracy w Anglii i jestem mocno zdołowany
psychicznie. Pracowałem na polu i w szklarni. Z pracą było różnie, raz sie
pracowało po 12h innym razem były kilkudniowe przerwy. Ale finansowo szło
jeszcze wytrzymać.
Najgorsze były jednak warunki mieszkaniowe i ludzie tam będacy. Mieszkałem w
wiosce kempingowej (czyli na kampingach w szczerym polu). I teraz przestroga.
Na 160 osób tam mieszkających połowa to prawie alkoholicy, ale nie ci jeszcze
byli najgorsi...