Mam problem z autem, a raczej z mężem i jego podejściem do auta.
Konkretnie chodzi o chłodnicę i dolewanie płynu do niej.
Ślubny upiera się, że że układ chłodzenia jest bezobsługowy, i że jeśli
brakuje płynu, to należy jechać do autoryzowanego serwisu. Bo to znaczy że
płyn gdzieś wycieka. On w ogóle z każdą pierdołą chce jeździć do
autoryzowanego serwisu, jakby za dużo pieniędzy miał ;) Aha, autko rocznik
2003, więc juz nie nówka.
Mi zapala się takie czerwone światełko - jakby termome...