-
Od dwóch lat mieliśmy śliczne kocie dwa szczęścia – Moli i Leona. 2 tygodnie
temu wyjeżdżaliśmy na urlop, wiec zawieźliśmy koty do rodziców – maja dom i
duży piękny ogród. Czasami koty tam z nami jeździły. Jeden z sąsiadów rodziców
hoduje gołębie. Ktoś zagryzł mu dwie samice. Podobno to nasze koty, widział
jak się tam kręcą, a że noszą obróżki są dość charakterystyczne. Któregoś dnia
Leon nie wrócił. Rodzice go szukali, pytali - bez skutku. Wróciliśmy wcześniej
z urlopu, poj...
-
Cały dzień siedzę przybita:-(
Idę dzisiaj do naszych podopiecznych, dać jak zwykle tab dla mamuśki,szukam małej czarnulki-nie ma, szukam mamuśki-nie ma.
Pędzę więc do Pani która też dokarmia kotki i wypytuję o małe i jej mamę.
A ona patrzy na mnie i płacze. No mówić więcej nie musiała, zrozumiałam bez słów.
Okazało się że wczoraj wieczorem jedna z tych małych została znaleziona martwa obok ich legowiska. A i mamuśka gdzieś się zapodziała:-(
Poryczałam się, tak się do nich przywiązałam:-(
-
dopiero kiedy Kicia stracila wigor udalo sie zrobic zdjecie
Rtg,koszmar,przytulcie mnie prosze i mego zwierzaczka :(
-
W czwartek odszdl moj kocurek mial 19 lat.Odszedl tryczac pod gaskaniem mojej
reki a ja do teraz nie moge sobie poradzic-chodze i placze...
-
pisalam jzu wam kiedys; dostalam sie na erazmusa, wyjechalam z polski i
zostawilam kociaka moim rodzicom(uwielbia ich z wzajemnoscia).
najprawdopodobniej zostane tutaj jednak na rok... no i co? nie chce ktoa
meczyc zastrzykami... pojade do domu na swieta na pare tygodni... jak mam go
traktowac? tulic go? i robic metlik w glowie? sama nie wiem, mam ogromne
wyrzuty sumienia, czuje, ze krzywdze zwierze( chociaz rodzice caly czas
opowiadaja, ze im mruczy,spi z nim, piesci sie i ogolnie robi...
-
od kilku dni,dokladnie od trzeciego dnia jak jest u mnie,nie chce jesc. Na poczatku jadl slicznie i pil. Pil mleczko kocie. Potem pojawil sie drugi tymczasek. Dwa tyg starsza,rozbrykana dziewuszka. No i nastepnego dnia maluszek przestal jesc. Pil wode i mleko. Potem przestal pic i jesc...Bylam u weta,kociak dostal kroplowke i specjalna karme ale nic z tego. Podaje mu to kilka razy dziennie przez strzykawke. Wode czasek polize-doslownie,bo nawet nie moge nazwac,ze pije. No i znika w oczach. Sp...
-
Zostawiłam ją w dobrych rękach na 2,5 tygodnia - urodziców, lubi ich
bardzo, zna, zna dom, ma tam wiele kryjówek i ulubionych miejsc.
Po powrocie - śmiertelnie obrażona, foch taaaaki, no cóż, pomyślałam
ze jej przejdzie. Schowała sie pod wanną i wyjść nie chbciał.
Wieczorem jednak połozyła się na klawiaturze i 'oglądałysmy' razem
zdjecia z wakacji :D zasneła.
Obudziłam sie z kotem przy boku mocno przytulonym :) i tak przespała
całą noc.
Ale nadal jest jakaś inna, osowiała nieco, ...
-
Moja ukochana kotka Burasia z Filtrowej zginęła w minioną sobotę 29. maja,
rozjechana kołami samochodu na swoim przydomowym parkingu. Jest mi bez niej
źle, brakuje mi jej cichej admiracji, jej pięknych oczu.
Trudno, tak się stało. Gdyby nie zginęła tak tragicznie i nieoczekiwanie,
odeszłaby na nowotwór sutek i macicy, bo choroba była już zaawansowana.
Zaczęłam już podawanie sterydu (pod kontrolą weterynarza, z którym byłam w
kontakcie w chorobie Burasi). Odeszłaby na tę samą chorobę, k...
-
Już powoli mogę to napisać - bo do tej pory mi nie chciało przejść
przez klawiaturę.
Jest jak u Rowling. Z duetu Fred i George został samotny George.
Fred zaginął trzy tygodnie temu i mimo wielkich poszukiwań
dotychczas się nie odnalazł. Mamy wrażenie, że zrobił to samo, co
kiedyś Bures - czując zbliżający się koniec, poszedł w ciemny kąt i
umarł, żeby nie robić przykrości ludziom.
Żal mi George'a. Wróci do nas ze wsi jeden smutny kot.
-
Witam. Od wczoraj moja MIsia jest smutna, nie lata jak zwariowana za Misiem,
trochę zjadła, napiła się mleka. Mam wrażenie,że chyba ma kłopoty z kupencją.
Rano znalazłam 2 małe strasznie twarde kupki poza kuwetką. Szuka spokoju i
ciepłego miejsca[kaloryfer].Dziś w nocy spała przy mnie, co mnie zdziiwiło,bo
przeważnie śpi sobie spokojnie w fotelu.Nie ma kataru, nie kicha. Nie odzywa
się.Bardzo mnie to martwi.Czekać czy do weta?
Pozdrawiam
Joanna