-
Jestem w udanym związku, jednak martwi mnie pewna rzecz. Zawsze gdy
mówię o moich problemach, mój mężczyzna kwituje je jakimś jednym
słowem i kończy temat. Nie jestem typem marudzącej wiecznie osoby,
bardzo często sie śmieję i opowiadam wesołe rzeczy - wtedy jest nam
bardzo dobrze. Ale gdy mam ochotę się wyzalić - wtedy facet zasypia
lub odwraca się placami lub po prostu mnie lekceważy. Moje problemy
sa poważne, dotyczą nas obojga i bardzo cierpię z ich powodu - nie
chcę przeżyw...
-
Mieszkaliśmy zawsze w jednym mieście... Widywaliśmy się codziennie. Jedyną
ciężką rozłąką był pobyt mojego M w wojsku, ale to w 2. roku naszej
znajomości... chodziłam do szkoły, miałam koleżanki i czas leciał.. A teraz
mamy córeczką, jesteśmy małżeństwem od ponad 2 lat... I może to śmieszne ale
płakać mi się chce bo wyjeżdża do pracy teraz od jutra, wróci w sobotę w nocy
i potem znów jedzie w poniedziałek też do soboty... Czyli przez te półtorej
tygodnia będzie w domu tylko w niedzielę....
-
13 maj-rok temu zawalił mi się świat...rok temu poznałam prawdę o mojej
"przyjaciółce"...super kumpela...wspaniała "ciocia "dla moich dzieciaków...i
nagle okazuje się,że także ...od kilku lat kochanka mojego męża...SZOK...i
chociaż mija rok...i chociaż moje małżeństwo przetrwało...to wszystko nadal
boli...i wspomnienia wracają...i nie potrafię jej wybaczyć...czuję się
fatalnie !!!
-
We wtorek została zwolniona z pracy moja koleżanka. Pracowała w firmie 2 lata
na stanowisku asystenckim. Powód? Wraca dziewczyna z urlopu macierzyńskiego i
musieli zrobić dla niej miejsce, a koleżanka wyszła właśnie za mąż więc
istnieje zagrożenie, że też zapragnie mieć dziecko.
Smutno mi bardzo. Smutno mi że mieszkam w kraju w którym każda potencjalna
matka jest traktowana w taki sposób:( Kiedy to się zmieni?
-
bo mi strasznie :-(((( dlaczego tak jest, że nie można mieć tego kogoś kogo
sie tak badzo chce?... niepotrafię zapomnieć :-(
-
Witam serdecznie!
Mam 26 lat i jestem prawie cztery miesiące po ślubie. Z mężem jestem od 17
roku życia. Mój pierwszy facet, pierwsza miłość... Ja dla niego również.
Bardzo się kochamy i zależy nam na sobie, ale jest pewien problem... Jak na
tak krótki czas po ślubie mąż zachowuje się wobec mnie bardzo chłodno.
Przychodzi z pracy, siada przy komputerze, bądź przed telewizorem, a 4
wieczory w tygodniu spędza albo na stadionie, albo na boisku. Zdarza się, że w
ciągu dnia zamienimy ze sob...
-
Na ulicach, w sklepach, w autobusach i pociągach widzę smutne twarze. Nawet ten
ludź w lustrze ma smutną minę...
A dziś w autobusie jechał BSC, czyli Bardzo Smutny Człowiek, który miał usta w
podkówkę i łzy w oczach. I mi się też chciało płakać...
Czujecie się podobnie?
-
..co Was czeka, gdy będziecie miały skłonność do mentalnych porąbańców.Zostaniecie intelektualistkami a na starość zauroczycie się takim JK, jak nie przymierzając p.prof. Staniszkis;))):
niniwa2.cba.pl/staniszkis_bywa_ze_mezczyzni_do_czegos_sie_przydaja.html
-
Znałam go od dawna. Razem chodziliśmy do szkoły podstawowej, liceum. Byliśmy
po prostu znajomymi. Kiedy oboje studiowaliśmy spotkaliśmy sie na jednej
imprezie i wtedy sie zaczeło. Zakochaliśmy sie w sobie, zostaliśmy parą i
wszystko szło dobrze. Po 1,5 roku oświadczył mi sie. Zgodziłam sie. Ślub udało
się szybko zorganizować, wesele też. Zaprosilismy ponad 200 gości, głównie z
mojej rodziny. Wszystko było gotowe, kupiłam piękną suknie ślubną i czekałam
na ten dzień. W wieczór przed ślub...
-
hej, mam pytanie czy któas z was mieszka sama, daleko od swojego domu, bez
faceta?? :/ jak sobie dajecie z tym rade, czy macie przyjaciół w tych
miastach czy raczej same jestescie. odpiszcie
-
przede mną kolejny samotny weekend...
a moglo być tak pięknie gdybym tylko powstrzymała swój głupi język i
nie dała sie ponieść emocjom.
-
nie wchodzę już na czarne strony www i nie włączam tv, bo nie mogę patrzeć na uśmiechnięte twarze które teraz poznać można tylko po DNA, bo nie potrafię sobie wyobrazić co teraz czuje Marta K i reszta rodzin i zwyczajnie egoistycznie nie chcę widzieć ich cierpienia.
właśnie wróciłam z pracy. kondolencje, rozporządzenia i tyle niedokończonych spraw. wszystko jakoś tak boleśnie przypomina że jesteśmy tu na chwilę.
czy komuś też jest tak zwyczajnie smutno, czy wszyscy przeszli już do etapu...
-
Na poprawienie nastroju, polecam:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=64121&w=85739358
Panowie nie mają tam czego szukać, bo wpadną w kompleksy;))
-
"Nikt już nie przemówi [i]bo [/i]- najstarszym językiem świata. Zmarła Boa Sr,
jedyna osoba, która znała jego niepisane słownictwo i gramatykę. Kobieta żyła
na Andamanach, wyspach Oceanu Indyjskiego, i należała do plemienia
istniejącego od 70 tysięcy lat. Nie miała dzieci, po śmierci męża, z którym
porozumiewała się w [i]bo[/i], musiała nauczyć się lokalnej odmiany hindi."
(TS 4/2010, str. 160)
[img]https://assets.survivalinternational.org/pictures/522/Boa_Sr_chachi_2005_screen.jpg[/i...
-
nieszczęścia chodzą parami, to się sprawdza
wczoraj dowiedziałam się że nici z pracy, na którą miałam nadzieję od kilku
miesięcy, dziś olał mnie super facet
tak mi smutno :( nie mam o co zaczepić mojego optymizmu
-
Jest mi okropnie smutno i chcialam sie komus poskarzyc...moge Wam?
Poznalam go 3 lata temu na czacie. Dlugie rozmowy, potem telefoniczne,
cudowne porozumienie. Mielismy sie spotkac, ale akurat wtedy w jego zyciu
wydarzylo sie cos zlego. Ciezka choroba, bankructwo. Mimo tego, ze znalismy
sie tylko przez internet nie chcialam go zostawic z tym samego. Dzwonilam,
gdy tylko moglam, pisalam. Nasz kontakt sie rwal, bo on bardzo duzo czasu
spedzal w szpitalach, odciety od swiata. W konc...
-
Prosze mnie przytulić ;(((((((((((((((((((((((((((((((((((
-
Niech mnie ktoś pocieszy :(((((((((((
-
No więc, doprowadziłam do rozmowy i finał jest taki, że ja siedzę w kuchni, on
w pokoju wściekły na mnie jak osa, ja byłam spokojna, on bardzo wzburzony ....
tym, że naruszyłam jego prywatność.. Powiedział mi, że jestem tak zazdrosna,
że chyba nie ma siły walczyć z moimi demonami i dodał, że nic go nie łączy z
tą przyjaciółką oprócz zwykłej sympatii. Czyli finał taki jak się spodziewałam
- to ja jestem wszystkiemu winna..
-
albo nie jestem świadoma ostatnich zmian, albo niestety i w KK są równi i
równiejsi.. zwykle rodziny samobójców mają ogromny problem z pogrzebem,
kościół niechętnie chowa samobójców urządzając im katolicki pochówek, albo
odmawia w ogóle i zmarli są chowani na cmentarzach komunalnych.
a pogrzeb byłej minister odbył się szybko i kilku księży asystowało, święciło
trumnę...
nie to, ze Jej żałuję..absolutnie nie.. tylko zwyczajnie jest mi głupio, że
nawet wobec śmierci są równi i równi...