czy ktos czytal te wspomnienia simone de beavoir? jak dla mnie frapujace, i
najlepiej nie sugerowac sie zanadto przedmowa ani recenzjami, ktore mowia o
wynurzeniach obyczajowej rewolucjonistki i feministki. az sie przestraszylam,
a tu, prosze, swietnie napisana, spokojna ksiazka. i nie zgadzam sie z
miloszem, ktory w swoim abecadle nazwal simone durna baba.