To dobrze, że pan Tomasz Urzykowski pisze o historii warszawskich wodociągów. Szkoda, że nie wie
jak się pisze Sydney. Bo przynajmniej według "Nowego słownika orrtograficznego PWN, Warszawa
1996" powinno być Sydnej, a nie Sidney. Pozdrawiam serdecznie Autora za zainteresowania trwalsze,
niż kto, kogo . . . .