Tak się zastanawiam, czy jest sens lecieć z żoną do Tajlandii.
Może lepiej zabrać ją gdzieś bliżej np. do Egiptu lub Turcji, gdzie odpoczynek
i plaże będą na podobnym poziomie, a jednak nie będzie mi gul skakał, że tyle
tysięcy pięknych Azjatek kręciło się wokół mnie, a ja żadnej nie przyhaczyłem....
Tak zaoszczędzę pieniądze i może kiedyś uda mi się potajemnie polecieć na
tydzień z kumplami mówiąc jej że pojechałem na dorsze :D