Moi znajomi w Polsce po wyższych studiach, czasem nawet podyplomowych,
wszechstronni specjaliści, indywidualiści potrafiący grać w drużynie i z
doświadczeniem szukają pracy po pół roku, wysyłają 500 aplikacji i w końcu
jeśli ewentualnie uda im się coś znaleźć, pracują za marne 1500 zł.
Dzieje się to w centrum Europy.
Moja koleżanka z Tajlandii, w dzikiej Azji, skończyła studia licencjackie na
uniwersytecie w Bangkoku (ekonomia), wysłała około 30 zgłoszeń do pracy w
Tajlandii, ...